Obyczajowe

Prima aprilis?

Zaraz zaraz zapomniałam,
Przecież się nie ocknę w lecie!
Trochę śniegu dosypałam,
Cóż że kwiecień, przecież plecie.

Gdy mróz w słabej już kondycji
Sypię dużo, mam tę moc.
Zadość stanie się tradycji
Gdy się zbliża Wielkanoc.

Więc przykryłam pączki, kwiatki
Co tam jeszcze wiosna ma.
Wyciągajcie ciepłe czapki.
Ja tu rządzę! hu hu ha!

Obyczajowe

Wiosna

Wiosna wiosna czy nas pocieszy,
Czy doda siły, pogody ducha.
Dziś o to trudno kiedy tuż obok
Wojenna, straszna trwa zawierucha.

Zima odeszła niezauważona,
Jeszcze jej oddech w porannym szronie.
Na naszych oczach niewinni ludzie
Ocalić życie próbują w schronie.

Na drzewach pąki, śpiewają ptaki,
Słońce przygrzewa, życie się budzi
Walą się domy, gruz i pożoga
To walecznego ducha nie studzi .

Wiosna wraz z wojną do nas dotarła
I poruszyła niejedno serce,
I obudziła moc pomagania
Bo dobrej woli w ludziach jest więcej.

Obyczajowe

Orkiestra serc

Tak trudno o spokój ducha
W gąszczu złych wiadomości,
Lecz dziś jest dzień otuchy:
Gra Wielka Orkiestra Miłości.

Niezłomna, nieugięta,
Na przekór trudnościom trwa.
Jednoczy, zbliża, ociepla,
Już lat trzydzieści ma.

Kto smutny przywoła uśmiech,
Kto biedny wrzuci co ma.
Bo każdy gest się liczy
Gdy ta orkiestra gra.

A dzięki niej karetka,
sprzęt czy szpitalne łóżko.
Ratuje zdrowie i życie
Dobre czerwone serduszko.

O zwierzętach, Obyczajowe

Król

Witaj mój duży kolego.
No nie rób zdziwionej miny.
Fakt może i jestem mniejszy
Lecz z jednej jesteśmy rodziny.

Z tym, że ty żyjesz dziko,
Przemierzasz w Afryce sawanny.
Ja jestem udomowiony,
Królestwem mym miękkie dywan(n)y.

Ty musisz często polować.
To trudne – dochodzą mnie słuchy.
Ja zawsze mam miskę pełną,
Dla sportu łapię se muchy.

Ty musisz wciąż udowadniać,
Żeś silnym przywódcą stada.
Ja rządzę moimi ludźmi,
Mym Państwem, to wyczyn nie lada.

No dobra a teraz już zmykaj
gdzie miejsce twe – między lwy.
Król może być tylko jeden,
na pewno nie jesteś nim ty.

Obyczajowe

Bajka o bałwanku

W dalekiej krainie
skutej lodem białym,
stał sobie samotnie
w polu bałwan mały.
Śniegowy mundurek,
nos miał marchewkowy,
czarnych oczu węgle,
wyglądał jak nowy.
U boku miotełka,
garnuszek na głowie,
uśmiechu zabrakło..
Dlaczego? któż to wie?
Może mu za zimno,
mróz za bardzo szczypie,
a może jest chory,
poddaje się grypie?
Ależ nie, jest zdrowy
ten bałwanek mały,
tylko zakochany
i w uczuciach stały.
To strojna choinka
co wygląda z okna
spędza mu sen z oczu.
Tak chciałby ją spotkać!
Jest taka pachnąca
i pięknie ubrana,
migocze lampkami
przez noc aż do rana.
Patrzy na nią bałwan
i z tęsknoty kona.
A ona w tym domu
stoi uwięziona.
Minęły tygodnie,
święta się skończyły,
światełka pogasły,
zniknął zapach miły.
Choinka z donicy
w ziemię już wkopana
i rośnie szczęśliwie
u boku bałwana 🙂

Ze starej szuflady, ku pokrzepieniu serc 😉

obraz: pl.interest.com

Obyczajowe, Rodzinne

Wigilia

Stół wigilijny już prawie gotowy,
jest świeca, sianko, talerzyk z opłatkiem,
za chwilę staną też specjalne dania,
zgodnie z tradycją, nic nie jest przypadkiem.

Stół wigilijny zawsze łączy ludzi,
Milkną wszelkie kłótnie, urazy, niesnaski,
Siadamy razem wraz z gwiazdą na niebie
W ten wieczór szczególny pełen Bożej łaski.

Życie zwalnia tempo, noc zapada cicha.
Uroczyście sobie składamy życzenia,
Dziś jesteśmy razem, jeden dla drugiego.
I łzy ocieramy z ludzkiego wzruszenia.

Bo często na stole jest nakrycie puste,
dla Kogoś Ważnego, kogo z nami nie ma,
w naszych sercach żyje, w myślach jest tu z nami,
Miłość i Nadzieja – tego dziś nam trzeba.

Pięknych Świąt pełnych miłości i nadziei dla wszystkich czytelników 🙂

O zwierzętach, Obyczajowe

Nie ma mnie

Kotu potrzebna jest kryjówka,
Ot tak po prostu, żeby była.
By czmychnąć mógł przed całym światem
Gdy sytuacja jest niemiła.

Najlepiej miejsce niedostępne
Jak ciemny kącik za kanapą.
Może być szafa zasuwana,
Którą otworzyć można łapą.

Bo kot też musi złapać dystans,
Szczególnie gdy jest dużo gości.
Niejeden kota chce pogłaskać
A on ma przesyt tej miłości.

Więc jeśli uciec nie ma dokąd,
Kot się nie waha i nie miota:
Czas wtedy wdrożyć plan awaryjny,
Hop pod dywanik, i nie ma kota.

O zwierzętach

Prezent

I co to komu szkodzi,
I o co tyle krzyku,
że wnet zająłem pudło
po jakimś tam czajniku.
Ode mnie to silniejsze,
powstrzymać się nie mogę,
ja muszę w niego wcisnąć,
dwie łapy i każdą nogę.
I cóż, że karton twardy,
to dla mnie jest przygoda:
obwąchać, sprawdzić, pobyć,
nieważna jest wygoda.
Zostawcie mnie w spokoju,
nie róbcie już zamętu,
lepszego niż ja w środku
nie może być prezentu.

Riposta kota Findusa

Zgodzić z tobą się nie mogę mój kolego,
Nie mów tylko: „Tobie kocie nic do tego.”
Twój kartonik bowiem całkiem jest do … bani
Co innego piękna siatka mojej Pani!
Elastyczna, miękka, modna
Tu dopiero jest wygoda!
Zostaw karton, wskocz do siatki!
Poczuj cudną woń kiełbaski…

Obyczajowe

Odszedł Przyjaciel…

Jeszcze niedawno, jakby przed chwilą
był z nami, śmiał się, piliśmy wino…
nagle, za szybko, jak to? już, teraz?
czas z nim spędzony po prostu minął.

Trudno uwierzyć, że nie powróci,
Odszedł po cichu, bez pożegnania.
Została pustka, niedowierzanie,
że następnego nie będzie spotkania.

I jeszcze jego głos, gesty, słowa,
wspomnień bez liku – wszystko co mamy.
Odszedł Przyjaciel, niezastąpiony…
To wielkie serce zapamiętamy.

Pamięci Stasia….

Obyczajowe

Szaroburo

Jesień zwinęła już barwne kobierce,
na niebie zawisło poszarzałe płótno,
drzewa nie mają czym przykryć nagości,
listopad w pełni, zrobiło się smutno.

Ospałe owady szukają kryjówki,
ostatnie kwiaty więdną na balkonie,
rześkie są noce, ciemne popołudnia,
i często w deszczu cały dzionek tonie.

Wyciągam czapkę, szalik, rękawiczki,
łatwiej będzie ogrzać głowę, szyję, ręce.
Spoglądam w okno bez cienia humoru,
trudno w tym świecie rozradować serce.

(alternatywne zakończenie z nutą optymizmu):

Jednak przygnębić nie chcę czytelnika
nastrojem ponurym stosownym do pory.
Wkrótce nadejdzie grudzień a więc Święta,
radosne chwile, zapachy, kolory.