Obyczajowe

Na progu

Niby to nic, dzień jeszcze długi,
Jeszcze jest cieplo i słońce grzeje
Choć ranek i wieczór dotyka chłodem
Coś tu się zmienia, coś tu się dzieje.

Już liść pożółkły niejeden leci,
I co się dziwić, przecież to wrzesień.
Już na straganach pysznią się wrzosy
Przez dziurkę od klucza zagląda jesień.

Trochę nieśmiała, rok jej nie było,
Swoje bogactwa szykuje powoli,
Trochę mgły, rosy, trochę kasztanów,
Grzybów, owoców, co kto tam woli.

Zaraz nam drzewa pokoloruje,
I szeleszczący dywan rozwinie.
Wtedy na dobre już się rozgości,
Ta piękna Pani… Lato przeminie…

Zdjęcie :Anette

O zwierzętach, Obyczajowe

Taki klimat

Olaboga jaki upał
A ja muszę nosić futro…
Zdjąć nie mogę, nie da rady,
Może chłodniej będzie jutro?
Lubię lato, miła pora,
Długi dzień i słońce grzeje.
Ale to już jest przesada,
O co chodzi, co się dzieje!
Nawet dla mnie za gorąco,
Więc uciekam, szukam cienia,
Zwisam sobie na kanapie,
Tak mi lepiej, mam dziś lenia 😸
To globalne ocieplenie
Niesie zmiany tak znaczące.
Ciepło, cieplej, och nie mogę
Takie lato jest męczące.
Ludzie! Nie ma co udawać,
Że to nic, nie ma tematu.
Trzeba robić co możliwe
Dla planety i klimatu.

Obyczajowe

Mazurski wieczór

W ciemnej i gładkiej jeziora tafli
Księżyc jak w lustrze się odbija.
Pogodny wieczór, letni, ciepły.
Gwar dnia już ucichł, dzień przemija.

Noc już przygnala wszystkie jachty
Lekko w marinie się kołyszą,
Gdzieś jeszcze żeglarz nuci szanty
Nim noc otuli świat swą ciszą.

Po wodzie biegnie srebrna ścieżka
Księżyc dziś w pełni po raz wtóry.
I czego więcej mi potrzeba?
Niczego! cudne te Mazury❣️

Obyczajowe

Na szlaku

Nieważne, że pot zalewa oczy
I nawet tchu czasami brak.
My krok za krokiem podążamy
Tam gdzie prowadzi górski szlak.

Otula nas sosnowy las
A dusze koi swiergot ptaków,
I tak jest dobrze nam daleko
Od miejskich ulic i deptaków.

Gdy pod stopami miękkie runo
A częściej żwir, ostre kamienie,
Wędrówki tej na żaden leżak,
Na żadną plażę nie zamienię.

Bo trud nasz będzie miał swój kres,
Ns szczycie czeka nas nagroda:
Majestatycznych widok gór,
To wolność, szczęście i swoboda.

O zwierzętach, Obyczajowe

Pod gruszą

Lato coraz śmielsze,
ciepło się zrobiło
więc biegnę na taras,
gdzie zielono, miło.
Tutaj miejsc mam wiele,
Fotel, stół, kanapa,
Wszędzie już postała
moja kocia łapa.
Ludzie urlopowych
Szukać ofert muszą
Lecz to nie mój problem,
Legnę pod swą „gruszą „.
Mrużę w słońcu oczy,
Futerko wygrzewam.
Pod swą własną „palmą”…
Czegóż więcej trzeba.
Inflacja, drożyzna,
Na urlop zarobić
To zmartwienie ludzi,
Mnie to nie obchodzi.
Bo po co te nerwy,
Stres, po co to wszystko?
Mój raj wakacyjny
jest na szczęście blisko.

Obyczajowe

Prima aprilis?

Zaraz zaraz zapomniałam,
Przecież się nie ocknę w lecie!
Trochę śniegu dosypałam,
Cóż że kwiecień, przecież plecie.

Gdy mróz w słabej już kondycji
Sypię dużo, mam tę moc.
Zadość stanie się tradycji
Gdy się zbliża Wielkanoc.

Więc przykryłam pączki, kwiatki
Co tam jeszcze wiosna ma.
Wyciągajcie ciepłe czapki.
Ja tu rządzę! hu hu ha!

Obyczajowe

Wiosna

Wiosna wiosna czy nas pocieszy,
Czy doda siły, pogody ducha.
Dziś o to trudno kiedy tuż obok
Wojenna, straszna trwa zawierucha.

Zima odeszła niezauważona,
Jeszcze jej oddech w porannym szronie.
Na naszych oczach niewinni ludzie
Ocalić życie próbują w schronie.

Na drzewach pąki, śpiewają ptaki,
Słońce przygrzewa, życie się budzi
Walą się domy, gruz i pożoga
To walecznego ducha nie studzi .

Wiosna wraz z wojną do nas dotarła
I poruszyła niejedno serce,
I obudziła moc pomagania
Bo dobrej woli w ludziach jest więcej.

Obyczajowe

Orkiestra serc

Tak trudno o spokój ducha
W gąszczu złych wiadomości,
Lecz dziś jest dzień otuchy:
Gra Wielka Orkiestra Miłości.

Niezłomna, nieugięta,
Na przekór trudnościom trwa.
Jednoczy, zbliża, ociepla,
Już lat trzydzieści ma.

Kto smutny przywoła uśmiech,
Kto biedny wrzuci co ma.
Bo każdy gest się liczy
Gdy ta orkiestra gra.

A dzięki niej karetka,
sprzęt czy szpitalne łóżko.
Ratuje zdrowie i życie
Dobre czerwone serduszko.

O zwierzętach, Obyczajowe

Król

Witaj mój duży kolego.
No nie rób zdziwionej miny.
Fakt może i jestem mniejszy
Lecz z jednej jesteśmy rodziny.

Z tym, że ty żyjesz dziko,
Przemierzasz w Afryce sawanny.
Ja jestem udomowiony,
Królestwem mym miękkie dywan(n)y.

Ty musisz często polować.
To trudne – dochodzą mnie słuchy.
Ja zawsze mam miskę pełną,
Dla sportu łapię se muchy.

Ty musisz wciąż udowadniać,
Żeś silnym przywódcą stada.
Ja rządzę moimi ludźmi,
Mym Państwem, to wyczyn nie lada.

No dobra a teraz już zmykaj
gdzie miejsce twe – między lwy.
Król może być tylko jeden,
na pewno nie jesteś nim ty.

Obyczajowe

Bajka o bałwanku

W dalekiej krainie
skutej lodem białym,
stał sobie samotnie
w polu bałwan mały.
Śniegowy mundurek,
nos miał marchewkowy,
czarnych oczu węgle,
wyglądał jak nowy.
U boku miotełka,
garnuszek na głowie,
uśmiechu zabrakło..
Dlaczego? któż to wie?
Może mu za zimno,
mróz za bardzo szczypie,
a może jest chory,
poddaje się grypie?
Ależ nie, jest zdrowy
ten bałwanek mały,
tylko zakochany
i w uczuciach stały.
To strojna choinka
co wygląda z okna
spędza mu sen z oczu.
Tak chciałby ją spotkać!
Jest taka pachnąca
i pięknie ubrana,
migocze lampkami
przez noc aż do rana.
Patrzy na nią bałwan
i z tęsknoty kona.
A ona w tym domu
stoi uwięziona.
Minęły tygodnie,
święta się skończyły,
światełka pogasły,
zniknął zapach miły.
Choinka z donicy
w ziemię już wkopana
i rośnie szczęśliwie
u boku bałwana 🙂

Ze starej szuflady, ku pokrzepieniu serc 😉

obraz: pl.interest.com