Abstrakcyjne

Kość

Cześć.

O szóstej sześć,
zacząłem jeść,
ugryzłem kość
i już mam dość.

Tam była ość,
co w gardle tkwi
do samej krwi.

Chce mi się wyć,
nie mogę pić,
nie mogę łkać,
nie mogę …

Nie poddam się,
choć jest mi źle.
Ja muszę jeść,
ja muszę pić.

Nie, nie chcę tyć!
Chce mi się żyć.
Na szczęście ość,
to mała kość,
co się nie wbiła,
tylko utkwiła.

Więc odchrząknąłem,
kość poruszyłem
i wydobyłem.
Było groźnie,
teraz jest znośnie.

To historia nieprawdziwa,
ale pewnie jest możliwa.

Abstrakcyjne

Ciastko

Pewnego razu w pewnym domku mieszkała kobieta. Miała ona męża który bał się węża, którego trzymali w swojej posiadłości. Mąż dostawał od węży mdłości. Kobieta miała również dzieci, te malutkie nic niewarte śmieci. Była ich trójka. Dlatego też często wynikała z tego bójka. Bardzo często się dzieci kłóciły więc za karę na lody nie chodziły. Aż pewnego razu pojawił się problem. A polegał on na tym: na stole leżało ciastko. Było wielkie i brązowe takie jak plamy wyróżniające krowę. Miało kawałki czekolady i to nie takiej zwykłej z brudnej lady tylko najwyższej jakości, bo w tej czekoladzie nie było ości. I dzieci się pokłóciły Choć mama je ostrzegała, że będą wtedy podłogę myły. Dzieci się zakradały i prawie prawie już ciacho dorwały. Lecz przeszkodził im tata z wężem na plecach (co było niespotykane) i powiedział „Idźcie harować, a ja idę zupę gotować” i tak się skończyło. Teraz dzieci żyją w zgodzie i nikt nie pamięta już o straconym lodzie.

Abstrakcyjne

Abstrakcja

Ta abstrakcja jest ciekawa, wokół niej panuje wrzawa. Ktoś malował akrylowo, bądź ktoś rzeźbił standardowo. Wszystko umknęło nieuwadze, lecz z powagą wszystko w normie. Malarz nosi farby w torbie? Tłumu bez przerwy przybywa, ale miejsca już ubywa. Gwar panuje, głowa boli, kości chrzęszczą, dzieci wrzeszczą. Lecz ten obraz nagle skradziono, ludzi wyrzucono i w końcu nastała cisza.

Abstrakcyjne

Wakacje

Raz w poniedziałek, o drugiej w nocy, przyszedł listonosz.
Nie umiał się dobrze wypowiadać więc powiedział:
Uprzejmie donoszę i bardzo panią proszę, czy wpuści mnie pani do domu?
Bo po kryjomu muszę pani powiedzieć i wiem, że bardzo dobrze to wiedzieć, została pani zaproszona na wakacje. Musi pani spakować kreacje, dla samego króla mego, czyli pana Bolesława Chrobrego.
Pani odpowiedziała:
Już jadę! I spakowała marmoladę.
Nie było jej w domu aż dwa tygodnie!
Pewnie czuła się tam bardzo modnie. Lecz potem wróciła do swojego kraju, pełnego urodzaju.