Obyczajowe

Na szlaku

Nieważne, że pot zalewa oczy
I nawet tchu czasami brak.
My krok za krokiem podążamy
Tam gdzie prowadzi górski szlak.

Otula nas sosnowy las
A dusze koi swiergot ptaków,
I tak jest dobrze nam daleko
Od miejskich ulic i deptaków.

Gdy pod stopami miękkie runo
A częściej żwir, ostre kamienie,
Wędrówki tej na żaden leżak,
Na żadną plażę nie zamienię.

Bo trud nasz będzie miał swój kres,
Ns szczycie czeka nas nagroda:
Majestatycznych widok gór,
To wolność, szczęście i swoboda.

O zwierzętach, Obyczajowe

Pod gruszą

Lato coraz śmielsze,
ciepło się zrobiło
więc biegnę na taras,
gdzie zielono, miło.
Tutaj miejsc mam wiele,
Fotel, stół, kanapa,
Wszędzie już postała
moja kocia łapa.
Ludzie urlopowych
Szukać ofert muszą
Lecz to nie mój problem,
Legnę pod swą „gruszą „.
Mrużę w słońcu oczy,
Futerko wygrzewam.
Pod swą własną „palmą”…
Czegóż więcej trzeba.
Inflacja, drożyzna,
Na urlop zarobić
To zmartwienie ludzi,
Mnie to nie obchodzi.
Bo po co te nerwy,
Stres, po co to wszystko?
Mój raj wakacyjny
jest na szczęście blisko.

Obyczajowe

Prima aprilis?

Zaraz zaraz zapomniałam,
Przecież się nie ocknę w lecie!
Trochę śniegu dosypałam,
Cóż że kwiecień, przecież plecie.

Gdy mróz w słabej już kondycji
Sypię dużo, mam tę moc.
Zadość stanie się tradycji
Gdy się zbliża Wielkanoc.

Więc przykryłam pączki, kwiatki
Co tam jeszcze wiosna ma.
Wyciągajcie ciepłe czapki.
Ja tu rządzę! hu hu ha!

Obyczajowe

Wiosna

Wiosna wiosna czy nas pocieszy,
Czy doda siły, pogody ducha.
Dziś o to trudno kiedy tuż obok
Wojenna, straszna trwa zawierucha.

Zima odeszła niezauważona,
Jeszcze jej oddech w porannym szronie.
Na naszych oczach niewinni ludzie
Ocalić życie próbują w schronie.

Na drzewach pąki, śpiewają ptaki,
Słońce przygrzewa, życie się budzi
Walą się domy, gruz i pożoga
To walecznego ducha nie studzi .

Wiosna wraz z wojną do nas dotarła
I poruszyła niejedno serce,
I obudziła moc pomagania
Bo dobrej woli w ludziach jest więcej.

Obyczajowe

Orkiestra serc

Tak trudno o spokój ducha
W gąszczu złych wiadomości,
Lecz dziś jest dzień otuchy:
Gra Wielka Orkiestra Miłości.

Niezłomna, nieugięta,
Na przekór trudnościom trwa.
Jednoczy, zbliża, ociepla,
Już lat trzydzieści ma.

Kto smutny przywoła uśmiech,
Kto biedny wrzuci co ma.
Bo każdy gest się liczy
Gdy ta orkiestra gra.

A dzięki niej karetka,
sprzęt czy szpitalne łóżko.
Ratuje zdrowie i życie
Dobre czerwone serduszko.

O zwierzętach, Obyczajowe

Król

Witaj mój duży kolego.
No nie rób zdziwionej miny.
Fakt może i jestem mniejszy
Lecz z jednej jesteśmy rodziny.

Z tym, że ty żyjesz dziko,
Przemierzasz w Afryce sawanny.
Ja jestem udomowiony,
Królestwem mym miękkie dywan(n)y.

Ty musisz często polować.
To trudne – dochodzą mnie słuchy.
Ja zawsze mam miskę pełną,
Dla sportu łapię se muchy.

Ty musisz wciąż udowadniać,
Żeś silnym przywódcą stada.
Ja rządzę moimi ludźmi,
Mym Państwem, to wyczyn nie lada.

No dobra a teraz już zmykaj
gdzie miejsce twe – między lwy.
Król może być tylko jeden,
na pewno nie jesteś nim ty.

Obyczajowe

Marzenia Agusi

Nasza Aga świat zwiedzała,
dużo krain już poznała,
wielu ludzi oglądała,
z Indianami rozmawiała.

Zagościła na Florydzie,
była też na Antarktydzie.
Bardzo tam się opaliła,
bo na dzień polarny trafiła.

A wspomnienia tak streściła:
zimno tam było,
koksu nie było,
cukru nie było.
Ale był spokój.

Obyczajowe

Bajka o bałwanku

W dalekiej krainie
skutej lodem białym,
stał sobie samotnie
w polu bałwan mały.
Śniegowy mundurek,
nos miał marchewkowy,
czarnych oczu węgle,
wyglądał jak nowy.
U boku miotełka,
garnuszek na głowie,
uśmiechu zabrakło..
Dlaczego? któż to wie?
Może mu za zimno,
mróz za bardzo szczypie,
a może jest chory,
poddaje się grypie?
Ależ nie, jest zdrowy
ten bałwanek mały,
tylko zakochany
i w uczuciach stały.
To strojna choinka
co wygląda z okna
spędza mu sen z oczu.
Tak chciałby ją spotkać!
Jest taka pachnąca
i pięknie ubrana,
migocze lampkami
przez noc aż do rana.
Patrzy na nią bałwan
i z tęsknoty kona.
A ona w tym domu
stoi uwięziona.
Minęły tygodnie,
święta się skończyły,
światełka pogasły,
zniknął zapach miły.
Choinka z donicy
w ziemię już wkopana
i rośnie szczęśliwie
u boku bałwana 🙂

Ze starej szuflady, ku pokrzepieniu serc 😉

obraz: pl.interest.com

Obyczajowe, Rodzinne

Wigilia

Stół wigilijny już prawie gotowy,
jest świeca, sianko, talerzyk z opłatkiem,
za chwilę staną też specjalne dania,
zgodnie z tradycją, nic nie jest przypadkiem.

Stół wigilijny zawsze łączy ludzi,
Milkną wszelkie kłótnie, urazy, niesnaski,
Siadamy razem wraz z gwiazdą na niebie
W ten wieczór szczególny pełen Bożej łaski.

Życie zwalnia tempo, noc zapada cicha.
Uroczyście sobie składamy życzenia,
Dziś jesteśmy razem, jeden dla drugiego.
I łzy ocieramy z ludzkiego wzruszenia.

Bo często na stole jest nakrycie puste,
dla Kogoś Ważnego, kogo z nami nie ma,
w naszych sercach żyje, w myślach jest tu z nami,
Miłość i Nadzieja – tego dziś nam trzeba.

Pięknych Świąt pełnych miłości i nadziei dla wszystkich czytelników 🙂

Obyczajowe

Stan wojenny

Od niedzieli do niedzieli,
dziadek z babcią w jednej celi.
Babcia drutów zapomniała,
pręty z kratek wyrywała.
Na tych prętach z grubej włóczki
zrobiła sweter dla wnuczki.

Wnuczka swetra nie dostała.
Babcia sama go ubrała.
Po rewizji sweter zabrali
i kufajkę babci dali.

Klawisz wciąż podglądał dziadka,
więc papierem dziurę zatkał.
W głowie myśli miał okropne.
Sklep z półlitrem był za oknem.

Nie mógł czytać, papier zużył,
więc w myśleniu się zanurzył.
Przeżył wojnę, pobyt w Rusi,
stan wojenny, także musi.
Wreszcie znieśli obostrzenia,
wypuścili ich z więzienia.

Wiersz napisany w stanie wojennym, w chwili lepszego humoru, w czasie gdy dziadkowie odwiedzili, trochę nielegalnie, wnuki w strefie przygranicznej Gdańsk. Luty 1982r.

Zdjęcie: https://gazetaolsztynska.pl/ostroda/679803,Kazimierz-Wosiek-Moj-13-grudnia-1981-roku.html