Obyczajowe

Porcelanowe gody

Wielkie u nas poruszenie,
mamy pilne zaproszenie,
od Gosi i Michała na obchody,
bo dziś ich porcelanowe gody.

Z wielką radością się wybieramy,
porcelanowy prezent spakowany mamy.
Ostatnie słowa już dobieramy
w życzeniach, które im składamy. 

W czasach trudu, udręki i znoju,
zaznajcie radości i trochę spokoju.
Dzieci, które szczęście Wam dają,
uśmiechu ciągle niech przysparzają.

Niech Wasze małżeństwo jak porcelana,
która jest białym złotem nazwana,
z każdym rokiem wartości nabiera,
a duma z rodziny niech Was rozpiera.

Życzymy Wam, byście wytrwali
i w zdrowiu złotych godów doczekali.
Niech Wasza miłość, jak porcelana,
nigdy nie będzie zarysowana. 

Obyczajowe

Złote Gody

Choć to było przeznaczenie, 
nie opuszcza Cię myślenie,
że to ja Ciebie wybrałem.
Setki razy to słyszałem.
Małej wiary jesteś miła. 
Tyś mym przeznaczeniem była.

Ania, Leona za męża wybrała,
chociaż przyszłości swojej nie znała.
Kiedy przed Bogiem śluby składała,
w myślach, swe życie już układała.
Kto kogo wybrał? Trudne pytanie.
Każdy przy swojej wersji zostanie.

Pierwsze rocznice są papierowe,
potem drewniane, nawet cukrowe. 
Z czasem przychodzą te respektowe,
czyli srebrne, perłowe i koralowe.
Za nimi jeszcze są rubinowe,
a dla wytrwałych są szafirowe.

Małżonków marzenie, to złote gody.
Warto już wtedy patrzeć do przodu.
To co za nimi jest wprost bezkresem,
to co przed nimi, tylko okresem.
Już doczekali syna, synowej, córki i zięcia,
gromadki wnuków. Nie masz pojęcia,
jakie to ważne. To daje power, to ich nakręca.

Teraz dziękować łatwo przychodzi,
bo wiele lat wytrwali w zgodzie. 
Dziękujmy sobie za piękne dni, 
za długie lata, spełnione sny.
Sny o rodzinie, sny o wytrwaniu,
o zarabianiu i pomaganiu. 
Ale to chyba nie były sny,
wszystko osiągnęliśmy sami. My. 
Ja i Ty. 

To wiersz o Ani i o Leonie,
co znów ślubują, choć nie w welonie.

Obyczajowe

Pięćdziesiątka

Różne są „pięćdziesiątki”. Żadna to przecież sztuka.
50 przeczytać książek, gdy się natchnienia szuka.
Przebiec pięćdziesiąt metrów, też każdy wręcz potrafi.
Nieco trudniej, 50 stolic wymienić na geografii.

I pięćdziesiątkę niejedną wychylić w życiu przyszło.
A czasem 50 świetlików w wieczór lipcowy błysło.
Pięćdziesięciu uczniów w klasie, to tłumek nieco za duży,
studentów tylu na auli, dobrego wykładowcę oburzy.

Kiedyś w kolejce osób 50 przed sklepem stało,
dzisiaj 50 sklepów, a ludzi w nich coś mało.

Jak widać, to zależy,
jak się 50 zmierzy.

Jest jednak taka miara, ta jedna niesamowita,
miara, na której „50” złotymi zgłoskami wyryto.
Niewielu może tą miarą życie swe wspólne zmierzyć,
i w zdrowiu, szczęściu, miłości – Złote Gody przeżyć.

A dzisiaj, wy Pięćdziesiątkę witacie razem w progu.
Za dar ten wyjątkowy dziękujmy wszyscy Bogu!

W 50 rocznicę ślubu – Rodzicom, za to, że jesteśmy…

Zdjęcie: Pixabay