Moje serce skowycze
z bólu i żałości,
bo widzialam jak cierpisz…
Ja w swej bezradności
zrobić moglam niewiele…
Trzymalam Twą rękę
i widziałam na twarzy
prawdziwą udrękę.
I wiem że już byłaś
od dawna gotowa
iść do lepszego świata.
Pamiętam twe słowa:
ja odchodzę, przecież wiesz to,
nie odwracaj wzroku…
Teraz pustkę mam w sercu,
żyję w strefie mroku.
Wiem choć pojąć nie mogę
Że ciebie już nie ma…
Mija noc, wstaje dzień
Brak jednego istnienia.
Autor: ag176
Wzorcowy
Myć albo nie myć oto jest pytanie!
Dla kota to żaden życiowy dylemat,
bo oczywiste, że myć się należy,
jedynie słuszna odpowiedź na temat.
Z tym, że uściślić należy zasadę,
że to nie takie sobie zwykłe mycie,
od czubków uszu po najmniejszy pazur
wylizać futro trzeba należycie.
Zbędny jest szampon, gąbka oraz mydło,
czy którykolwiek ze środków higieny.
Kot ma to wszystko na swoim języku
– proste i tanie, takie to już geny.
Do tego dobrze mieć sporo gibkości,
często nie mniejszej niż u akrobaty,
językiem sięgnąć do grzbietu czy szyi,
i myć metodycznie, dokładnie, na raty.
A kiedy futerko już gładkie i lśniące,
a kot jest wzorcowym okazem czystości,
może przyjmować zachwyty i hołdy
od domowników a także ich gości.
Chabrowy
Jaki byś chciała sweterek?
Chabrowy – odpowie dziecię.
I nic się nie zmieniło,
najlepszy to kolor na świecie.
Nie granat i nie niebieski,
żaden z błękitu odcieni.
CHABROWY- jedyny taki
wśród łanów zboża się mieni.
To kolor beztroski, dzieciństwa,
łąki słońcem rozgrzanej,
wędrówki niespiesznej ścieżką
w trawie gdzieś wydeptanej.
Tam rośnie mój bohater,
polny i prosty kwiatek,
pełen uroku, chabrowy
ma kolor ten bławatek.
List
Droga onko-koleżanko,
czy wiesz, że znamy się od roku,
i podążamy ramię w ramię
wychodząc już ze strefy mroku.
Nie wiemy o sobie aż tak wiele
a jednak więcej niż się zdaje,
każda z nas przeszła długą drogę
pomiędzy jednym i drugim majem.
Zawsze rozglądam się czy jesteś
a widok Twój cieszy ogromnie,
sił mi dodaje i otuchy,
wiem, że podobnie myślisz o mnie.
Zły los skrzyżował nasze drogi,
a może jest to przeznaczenie?
Wspieramy się i rozumiemy
bez słów, wystarczy nam spojrzenie.
I wspólne mamy to marzenie
by się NIE spotkać już w tym miejscu.
Gdy każda swoją pójdzie drogą,
zatrzymam Ciebie w swoim sercu.
Dedykuję wszystkim wspaniałym, dzielnym dziewczynom spotkanym w NIO, Warszawa.
Ulotny
Gdy widzę go nucę piosenkę
„dmuchawce latawce wiatr”,
w miejscu żółtego mniszka
jest dziś ulotny kwiat.
Utkany jak z pajęczyny,
misternie ażurowy,
puch delikatny i lekki,
byt krótki bo chwilowy.
Wystarczy, że zawieje,
drobiny lecą w dal.
I nie ma już dmuchawca,
Smutno jakoś i żal.
Bez
Bez maja nie byłoby wiosny
tak jak bez ust uśmiechu.
Bez słońca dzień jest ponury,
bez tlenu nie ma oddechu.
Bez drzew nie byłoby lasu
tak jak bez kwiatów łąki.
„Bez pracy nie ma kołaczy”,
ani też chleba bez mąki.
Bez drogi nie ma wędrówki,
bez ludzi ulica jest pusta.
Świergotu nie ma bez ptaków
i min zabawnych bez lustra.
Ubogi człek bez miłości.
Bez płaczu nie byłoby łez.
Bez masek świat jest piękniejszy
gdy wdycham ten zapach… ach, bez!
Na różowo
Różowo mi. Może to dziwnie brzmi
bo przecież standardowo powinno być zielono.
Maj coraz jest zieleńszy, to wiosny kolor pierwszy,
a na tym tle nadziei paleta barw się mieni:
tęczowe tulipany, już białe są kasztany,
żółcią przyciąga mniszek jak okiem bazyliszek.
Za chwilę bzy bordowe, białe i fioletowe
i drzewa owocowe stroją się w kwiaty nowe.
Świat jest dziś kolorowy lecz dla mnie jest różowy
gdy widzę jak się pyszni dostojne drzewo wiśni.
Kwiatem wprost obsypane, utkane, że aż lśni.
Zdumiona stoję, patrzę… i tak różowo mi.
Niezabudki
„Niezapominajki są to kwiatki z bajki”
– tak mi w pamiętniku babcia napisała
a teraz oglądam niebieskie dywany,
tych bajecznych oczek, tysiąc ich bez mała.
Pięć płatków w każdym kwiatku, delikatnym, drobnym,
myślisz: pojedynczo zaledwie istnieją
lecz gdy widzisz ich wiele, o! to inna sprawa
bo serce topnieje a oczy się śmieją.
Nie mamią barwami i liści bujnością,
zapachem nie kuszą, wyglądają skromnie,
jednak uwiedziona ich prostym urokiem
słyszę szept ich cichy: „nie zapomnij o mnie…”
Egzotycznie i ulotnie
Wyspa egzotyczna? widok z lotu ptaka?
Chciałabym by była to fotka z wakacji.
A tymczasem ten Coral to sprzęt użyteczny,
i moja codzienność w rehabilitacji.
Zanurzam w tym ramię, przyjemna jest woda,
to małe jacuzzi rękę mi masuje.
I nic nie poradzę, że przymykam oczy
i zupełnie inny obraz przywołuję.
Idę pustą plażą, mokry piasek czuję,
wietrzyk lekki wieje, gdzieś tam krzyknie mewa,
fala mnie dogania i stopy obmywa,
podnoszę muszelkę… cóż więcej mi trzeba!
„Morza szum, ptaków śpiew”, i jod sobie wdycham,
ach tak mi dobrze jest, wokół nie ma ludzi,
czasu nie odmierzam, odpływam… gdy nagle
ostry dźwięk mnie z marzeń skutecznie obudzi.
Koniec sesji, odpływa już woda z Corala,
rzeczywistość wraca, już nie jestem w niebie,
lecz nie tracę nadziei, że kiedyś, niedługo
pójdę plażą, hen, daleko przed siebie :-).
zdjęcie: Coral Lymfo, Rehabilitacja w Instytucie Onkologii
Przerwa
Ta praca online mnie wkurza,
domowe życie zaburza.
Mogę wręcz wskazać pazurem
kiedy dom staje się biurem.
Rytm dnia ma już inne etapy-
widzę je dobrze z kanapy.
Jedyne to nic mi nie szkodzi,
że mało kto z domu wychodzi.
Wstają niespiesznie, bez spiny
i łażą tak z pół godziny.
To kąpiel, to śniadanie,
w dresie lub nawet w piżamie.
Wreszcie siadają do pracy
z kawką tuż obok na tacy.
Logują się, piszą, klikają,
o świecie zapominają.
A życie przecież się toczy…
Tak myślę mrużąc swe oczy.
Decyzja! Hop na kolana,
odgrywam prawie Reytana.
Stop! teraz przerwa w robocie.
Pomyśl człowieku o kocie!
I robię oczy ze Shreka,
No głaszcz mnie już, proszę,
ja czekam 🙂
Z uczuciem, nie „odruchowo”
pomruczę Ci off-line’owo 🙂

