O roślinach

Śniedek

Śniedka dostałem
i jak umiałem o niego zadbałem.
Już informacji garść przeczytałem
i chyba na długo z nim się związałem.

Śniedek wątpliwy on się nazywa.
Kwiatków nowych mu ciągle przybywa.
Gdy cebulki jesienią są posadzone,
twoje mieszkanie zimą będzie ozdobione
w kwiaty pomarańczowe albo czerwone,
na grubej łodydze osadzone.

Z rodziny hiacyntów śniedek pochodzi.
Nadmiar światła mu nie szkodzi.
Nadmiar wody mu nie służy.
Podlewaj go tak, by nie stał w kałuży.

O zwierzętach

Rattus

To nie królik, ani mysz.

Jeśli zgadniesz jesteś mistrz.

To jest rattus pospolity.

Gryzoń z niego znakomity.

Rattus wcale nie jest raptus,

zęby ostre ma jak kaktus.

Z kaczkami żyje w zgodzie.

Umie też pływać po wodzie.

Rattus? To jest nazwa naukowa.

Jaki zwierz się pod nią chowa?

Chyba wiesz już, że to szczur.

Ogon cienki ma jak sznur.

Wraz z człowiekiem świat zdobywał.

Oceany z nim przepływał.

Jak nie lubisz być tam gdzie szczury,

idź na pustynię lub w wysokie góry.

O zwierzętach

Łabędź niemy

Kto tak rzadko się odzywa?
Kto po stawie z gracją pływa?
To jakaś gęś jest XXL,
która w piórach ma tylko biel.

Łabędź niemy, choć nie gada,
czasem coś nam opowiada.
Chrząka, parska, syczy na intruza.
Nie jest to jednak przemowa duża.

Łabędź pięknie się starzeje.
Z każdym rokiem on bieleje.
Gdy majestatycznie płynie po stawie,
swe skrzydła ustawia jak żagle.
To symbol dostojeństwa i doskonałości,
także elegancji, piękna i delikatności.
Zaczarowany łabędź w balecie występował.
Z brzydkiego kaczątka w bajce się formował.

Często widzę pary zaobrączkowane,
łabędzie mocno w sobie zakochane.
Związek ich we wszystkim jest partnerski.
Bardzo trwały, jedyny, pierwszy.

Abstrakcyjne

Kość

Cześć.

O szóstej sześć,
zacząłem jeść,
ugryzłem kość
i już mam dość.

Tam była ość,
co w gardle tkwi
do samej krwi.

Chce mi się wyć,
nie mogę pić,
nie mogę łkać,
nie mogę …

Nie poddam się,
choć jest mi źle.
Ja muszę jeść,
ja muszę pić.

Nie, nie chcę tyć!
Chce mi się żyć.
Na szczęście ość,
to mała kość,
co się nie wbiła,
tylko utkwiła.

Więc odchrząknąłem,
kość poruszyłem
i wydobyłem.
Było groźnie,
teraz jest znośnie.

To historia nieprawdziwa,
ale pewnie jest możliwa.

Matematyczne

Wiersz o trapezie

Trapez jamnika nam przypomina,

ma dwie podstawy i dwa ramiona.

Bo to jest jamnik bez ogona.

Zawsze podłużny ze szpicem ostrym,

a czasem nawet też z kątem prostym.

Dwa kąty, co ramienia dotykają,

w sumie, kąt półpełny dają.

Wysokość trapezu łączy podstawy.

Wszystko jest ważne, choć bez ustawy.

Nawet nie musisz zdawać matury,

aby policzyć pole tej figury.

Trzeba uśrednić obie podstawy.

Zmierzyć wysokość, też bez ustawy.

Sprawdzić jednostki, czy się zgadzają.

Pomnożyć wielkości co pole nam dają.

Chociaż to tylko rozporządzenie,

w praktyce, gwarantuje nam powodzenie.

O zwierzętach

Mewa śmieszka

Kto tak pięknie paraduje?
Mewa śmieszka tu pozuje.
Jej głos brzmi jak śmiech złośliwy,
więc jej nazwa już nie dziwi.

Dobrze pływa, nie nurkuje,
zdrowych rybek nie skosztuje.
Chętnie lata na obiady
tam, gdzie świeże są owady.
Widać śmieszki na śmietniskach,
świeżych orkach, wysypiskach.

Wiosną ciemną główkę mają,
strój godowy zakładają.
W czasie spoczynku brąz zanika,
plamka nad uchem nigdy nie znika.

Ta mewa krzykliwa
w całej Europie bywa.
Choć jest licznie rozproszona,
obejmuje ją pełna ochrona.

Obyczajowe

Pro-mili

Co powiecie moi mili,
jak przypomnę co to mili.
Co ci ludzie wymyślili?

Milimetry dla technika,
miliwaty dla elektryka,
mililitry dla analityka,
miliwolty dla fizyka,
milimole dla chemika,
miligramy dla złotnika.
Milibar dla meteorologa.
Milikiur dla radiologa.
Milisekunda to jednostka czasowa.

A teraz o tym czego nie ma.
Całkiem tu dużo do utworzenia.
Militysiaki to złotówki,
milidychy to groszówki.
Milikilometr? Duży kroczek.
Milimilenium – jeden roczek.

Lecz przelicznik trudny to.
Militaria? To jest co?
A milicjant? Był to kto?
Są też jeszcze milionerzy,
którym trudno w to uwierzyć,
że pieniędzy mają w bród.
Może za tym stał ich trud?

Oni też mogliby być mili,
gdyby z biednym się dzielili.

O zwierzętach

Kos

Kto tak w liściach się uwija?
Żółtym dziobkiem je przewija.
To kos, samczyk, czarny, cały lśniący.
Ciągle w ruchu, bo skaczący.

Czego szuka blisko krzaka?
Tłustej dżdżownicy i pędraka.
Nie pogardzi jagodami
i innymi owocami.

A samiczka? Trochę inna.
W ruchach jednak także zwinna.
W ciemnooliwkowe brązy ubarwiona.
Ładna jest ta kosa żona.

Kiedyś ptak leśny i parkowy.
Teraz także miejski i ogrodowy.
Widzisz go z bliska? To cię nie dziwi,
bo to jest ptak mało płochliwy.

O roślinach

Lilia i sosna

Coś nie tak jest z tym obrazem?

Lilia z sosną rosną razem?

Nie! To zdjęcie jest prawdziwe,

czyli wszystko jest możliwe.

Czy ta bliskość jest legalna?

Najważniejsze, czy moralna?

Chociaż lilia jest pachnąca,

cała sprawa jest śmierdząca.

Jak to dotrze do pisowców,

spalą je w stosie jałowców.

Bo to sprawa genderowa,

jak konwencja przemocowa.

O roślinach

Storczyk

Trudno wyjść z supermarketu,
gdy nie kupię do kompletu
jeszcze jednego, dorodnego storczyka,
co swym pięknem mnie dotyka.

Jego urodą zachwyceni,
łatwiej sięgamy do kieszeni,
by wydobyć trochę grosza.
Storczyk włożę więc do kosza.

Storczyk kwiatem jest przyjaznym,
może w domu mieszkać z każdym.
Lubi światło rozproszone,
ciepło, tak jak my, umiarkowane.
On nie lubi stać w przeciągu,
ani w kuchni przy wyciągu.

Co do życia mu potrzeba?
Wystarczy to co dane z nieba.
Trochę wody i powietrza.
Doniczka z otworami co go przewietrza.
Podłoże z kory drzew złożone,
bardzo skromnie nawożone.

Podlewamy po przeschnięciu.
Nie wyrzucamy – po przekwitnięciu.