O zwierzętach

Rudzielec

Witaj, witaj ruda damo,
Miło widzieć cię tak rano,
Gdy z rudą kitą, na śniegu,
Śniadanie spożywasz w biegu.

Dobrze włożyć coś do pyszczka,
Gdy na dworze mrozik ściska.
Śnieg przysypał ziarna, trawy.
Brak na świecie sytej strawy.

A tu miła niespodzianka
Spotyka cię tego ranka.
Słonecznik tłusty, pożywny
Dla ciebie i reszty twej leśnej rodziny.

Kiedy ja w ciepłym domku pod kocem się kryję,
Ty przemierzasz przysypane zimnym śniegiem knieje.
Jeśli mogę ci pomóc, choć trochę, pomogę.
Garść orzeszków ci sypnę. Przydadzą się na drogę.

Obyczajowe

Sylwestrowe dumania

Budzę się rano, oczy otwieram

Na świat znajomy sennie spozieram

Dzień dziś ostatni

Roku starego

Bilans dodatni?

Zależy czego.

Podróży zagranicznych – nie było,

Koncertów symfonicznych – brak,

Dni spędzonych w domu – tych znacznie przybyło,

Czasu z najbliższą rodziną – oj tak!

Z tym starym rokiem jest jak ze wszystkim

Był czasem dobry a czasem zły.

Jak w górach, kiedy idziesz szlakiem a w koło ciebie mgły.

Nie widzisz szczytów, iść się nie chce, lecz idziesz bo prowadzi szlak.

I nagle te mgły rzedną, widzisz słońce,

I szczyty piękne, i leci ptak.

Tak kończę rok ten, mgły był pełen,

Ale i blaski swoje miał.

Pokory uczył, cierpliwości i kilka innych lekcji dał.

Co niesie nam rok nowy?

Nadzieję na normalność:

Na podróż, na kawiarnię, na spacer, na rodzinną uroczystość

bez limitów. Na zwykłą ludzką bliskość, i uścisk dłoni, i w teatrze oklaski,

Na obiad w restauracji, i na uśmiech… bez maski.

Obyczajowe

Dla Agnese

Nie potrafię pomóc, ale ciągle myślę.
Mam i w serduszku, i w duszy, codziennie.
Martwię się smutkiem i cieszę radością.
I trzymam kciuki, mocno i niezmiennie.
Pragnę uściskać i mocno przytulić,
Przystroić choinkę, kolędę zanucić.
Pogadać, się pośmiać. Byle się nie smucić.
Potańczyć, pozrzędzić na władzę i dochód,
Wyjechać we Trójkę, gdy będzie samochód.

*gościnny rym autorstwa CaterinG

Na wycieczce

O jodle

Z małego wyrosła ziarnka przed laty pewnie trzysta
Jakie pamięta czasy? Chyba nie króla Piasta?
Przetrwała wojny, mrozy, upały i ulewy
A przecież też była mała, jak te sąsiednie krzewy

Podziwiam ciebie jodło dostojna i zielona
Stoję przy tobie obok, jestem onieśmielona
Kim jestem ja przy tobie? Człowiek słaby i mały
Głęzie twoje z pewnością, zacniejszym cień swój dawały

Cieszę się, że tu jesteś, ja mała, ty ogromna
Przytulam się do ciebie, choć krótkie me ramiona
Coś czuję. To energia, która w twym pniu się skrywa
Nie wierzysz? A ja wierzę, w tej jodle jest prawdziwa
Nieskończona, ogromna, odwieczna i Boska siła

Ty tutaj będziesz jodło, gdy ja już będę “była”.

Rodzinne

Na osiemnastkę

Nasz Szymonek, nasz malutki
urósł duży, choć nie okrąglutki.
Dobry, mądry, że aż strach
A tak niedawno na plaży kopał piach.

Pierwsze kroczki stawiał sam
radości wiele przysporzył nam.

Teraz przerósł nawet tatę,
Gra Chopina, zna karatę.
Sięga brodą ponad stół,
teraz stół przełamie w pół!

Taki silny, taki chwat,
Dobry synek, wnuk i brat.

Żyj radośnie, choć dorośle
W zimie, latem i na wiosnę.
Jesteś duży, jesteś Pan.
Dla nas zawsze ty ten sam:
Szymuś, Szymek, Szymcio mamy,
synek i brat ukochany!

Rymowanka powstała na 18-te urodziny Szymona, 18.11.2020

O zwierzętach

Kot planista

Wszyscy myślą, że ja śpię
Absolutnie, wcale nie!
Już wyjaśniam – tak wygląda kot zadumany!
A co robię? Oczywiście! Snuję strategiczne plany.
Co zjem jutro na śniadanie?
Komu siądę na kolanie?
Kogo drapnę lub ugryzę?
Kiedy futerko wyliżę?
Dokąd pójdę ptaszki łapać?
Kiedy w końcu pójdę spać?!
Człowiek nigdy nie zrozumie,
Kot oddaje się zadumie,
I energii traci wiele
Snując plany na niedzielę,
Poniedziałek i sobotę.
Biedny kot.
Bo przez takie planowanie
nie ma on czasu na spanie.
Dlatego, pamiętaj człowieku, nie budź nigdy kota,
Bo następnym razem, w swoim planie
Wymyśli, jak ci spuścić, solidne kocie lanie.

O zwierzętach

Ręka

Są ręce które leczą i takie co ranią
Są dłonie które głaszczą, bo kogoś kochają
Są te co pisać lubią, a inne rysować
Niektóre grają w szachy, bo lubią szachować
Ale ta mała rączka ma moc niecodzienną
Nie potrzebne dwie ręce, wystarczy, że jedną
Wyciągniesz przed siebie, zrobisz dwa obroty…
Magia! Te ręce usypiają małe, figlarne koty!

Obyczajowe

Czas

Kupiłam zegarek.
Patrzę na smukłe wskazówki i myślę o czasie.
O słońcu, które zawsze ma siłę, by wstać
O tych, na drugim końcu świata, którzy się budzą, kiedy ja idę spać
O jesieni, gdy spadają liście
I o zimie, co mrozi siarczyście
O dzieciach, które nagle dorosłe się stają
I o wakacjach, które zawsze za szybko mijają.
I o latach dziewiętnastu małżeństwa
I o ciągle żywych wspomnieniach z dzieciństwa.
I o mnie, która każdego dnia inna, a przecież wciąż ta sama
Kiedyś Małgosia, Gocha, a dziś żona, mama
Zegarek on – dla wszystkich ma w darze to samo
Minuty, godziny, dni, wieczory i rano.
Dziękuję za czas i za to, że jestem ja w czasie
Cały czas ta sama, chociaż zawsze inna…

Obyczajowe

Damy w hamaku

Tłok dzisiaj w hamaku

Dwie książki, dwie damy

Lekko się bujamy

czytamy, czytamy…

Dzięcioł rytm wybija

Czas leniwie mija…

Tylko czemu tak?

Czy hamaków brak?

Skądże, nie, bynajmniej, zupełnie nie tak!

Dwie damy w hamaku to jesieni znak!

Kiedy słonko świeci, ale już nie grzeje,

Kiedy grzybni zapach przepełnia w krąg knieje,

W hamaku samemu jakoś pusto, zimno,

Trzeba się przytulić, dama z damą inną.

Książki chwycić w dłonie i się ogrzać nieco,

Czasem spojrzeć w górę, jak liście z drzew lecą.

wierszyk upamiętnia chwile spędzone z Agusią w hamaku nad książkami w jesienny dzień