Usłyszałam coś nad głową
Dzikie gęsi
Wyruszają w podróż znowu
Coś je nęci
Pragną słońca i ciepełka
A tu słota
Jesień zimo deszcz i mgiełka
Dobre dla nielota!
A ja dokąd poleciałabym jesienią?
Gdzieś gdzie zawsze górskie szczyty się zielenią
Gdzie jest słonko nie za ciepłe a przyjemne
Gdzie nie grożą nam temperatury, te ujemne
Gęsi widać znają drogę
Jak co roku
Lecieć będą i za dnia
I po zmroku
A ja nielot, mi wystarczyć teraz musi
Kubek bzu czarnego od tatusia i mamusi
Lećcie lecie
Klucz wasz niebo niech przecina
A ja z kubkiem, pod kocykiem
Czekam kiedy przyjdzie zima


