Obyczajowe

Kolorowe ubranka

U nas drzewa się szanuje,
ubranka dla nich produkuje.
Rozmiar M-ka, L-ka i XL-ka,
jest to norma – niezbyt wielka.

Chyba babcie tu mieszkają,
one zawsze dobrze dbają,
o rośliny, o wnuczęta,
karmią też dzikie zwierzęta. 

Drzewa im się odwdzięczają.
Latem cień im cenny dają.
Same się nie przegrzewają.
Zimą mrozom odpór dają. 

Drzewa mają już spódniczki,
czas najwyższy na staniczki.
Pięknie jest w tej okolicy,
warto zboczyć tu z ulicy.

O zwierzętach

Jaszczurka zwinka

To jaszczurka zwinka,
ubarwiona jak roślinka,
bo to samczyk, co na gody,
stroi się jak pan młody. 

Ta jaszczurka jest bez ogona.
Pewnie była zagrożona,
więc uwagę odwróciła
i swój ogon odrzuciła.

Ale nie rób z tego trwogi,
zostawiła sobie nogi.
Zanim lato krótkie minie,
znów ogonem swym wywinie.

Chętnie w w słońcu wyleguje,
ona ciepła potrzebuje.
Zmiennocieplny to jest gad,
chętnie by pająka zjadł. 

Tylko za dnia jest aktywna,
w poruszaniu efektywna.
Zimą w schowku hibernuje,
przyjdzie wiosna, ją wyczuje.

O roślinach

Mak polny

Piękna jest ta pora roku,

z polnymi makami, pełnymi uroku.

Małe dzieci je zrywają,

swoim mamom kwiatki dają.

O! Do maka przypięty jest bajer. 

Czy to broszka pani premier? 

To nie broszka, ale żuczek 

za cel wybrał sobie maczek.

Maki tworzą krajobrazy. 

Na ich widok się rozmarzy 

ten, kto idąc pośród zbóż, 

ma wokół maki piękniejsze od róż.

Obyczajowe

Diance przed egzaminem

Dianka kończy ósmą klasę,
egzaminy ma za pasem,
będzie punkty z nich sumować,
szkoły średniej drzwi forsować.

Powodzenia Ci życzymy,
w myślach z Tobą je piszemy,
bo to jest duże wyzwanie,
więc czekamy wszyscy na nie.

Trochę w przyszłość wybiegamy,
szkołę średnią Ci wybieramy,
ale nie martw się kochanie,
zadecydujesz sama – zdecydowanie!

Ten co kończy podstawówkę,
musi wytrzymać tę nerwówkę,
do końca spokój zachować,
a na egzaminie nie fantazjować.

Więc do dzieła, do roboty,
to są tylko trzy przedmioty.
Potem będzie odpoczynek .
A po wakacjach – inny budynek

O zwierzętach

Jerzyk lotnik

Jerzyk – ptak stworzony do latania,

nie nauczył się biegania.

Nie ląduje, z tego słynie. 

Ciągle w górze. W locie płynie.

To wysoko, to znów nisko,

tam, gdzie owady są blisko.

Chętnie lot ich obserwuję,

gdy w gromadzie on poluje,

piszcząc przy tym przeokropnie.

Chyba chcą, bym nie stał w oknie.

W dzień imienin naszej Zosi,

pisk przybycie ich ogłosi. 

Choć to trudne do pojęcia,

już w dniu Święta Wniebowzięcia,

do Afryki odlatują. 

Mówi się, że tam zimują. 

To nieprawda. One tylko oczekują,

kiedy wrócić przyjdzie czas, 

do przepięknych naszych miast.

Tutaj gniazda swoje mają, 

z nich w świat młode wyprawiają.

Zdjęcie: Pixaby

Obyczajowe

Szymonowi, trzy dni przed maturą

Nie czas wertować lektury,
gdy zbliża się dzień matury.
Nie ma już dobrej pory,
aby zakuwać wzory.

Wiedz, ta matura jest wyjątkowa,
wielce nieznana, bo kowidowa.

Rada jest moja taka,
dla Ciebie, mądrego chłopaka.
Na spokój oddech trzeba wziąć,
na chwilę maskę możesz zdjąć.
Od środka nie radzę się dezynfekować,
bo potem może boleć głowa.

A jak już dowiesz się gdzie siąść,
znowu maseczkę możesz zdjąć.
Ujarzmij myśli zbyt podniebne
i napisz wszystko co potrzebne.

Zdaj polski, matmę, fizę i angola,
bo taka jest maturzysty dola.
Ten co maturę zda,
radość wielką ma.

Matura nie jest potworem.
Po niej drzwi stoją otworem,
by zostać inżynierem,
filozofem, lekarzem,
nauczycielem, doktorem, …
To nieliczne z zawodów, które Ci przedkładam,
ale żadnego z nich, nie doradzam i nie odradzam.

Czy razem z Tobą dni do matury odliczam?
Tak, potwierdzam i nie zaprzeczam.

Zdjęcie: Wikipedia Commons

O roślinach

Bratki

W naszym mieście są rabatki,
na nich kwitną pięknie bratki.
Miejskie służby je pielęgnują,
jak przekwitną, wykopują.
Wtedy sadzą inne kwiatki,
aby ładne były miejskie rabatki. 

Bratki sadzi się też w ogrodzie. 
Kwitną długo przy dobrej pogodzie. 
Rosną w skrzynkach na balkonie,
miło rano spojrzeć na nie. 

Jeden kwiatek to pięciopłatek.
Największy jest ten dolny płatek.
Żartobliwie to macocha, 
pewnie córek dwóch nie kocha. 

Górne, dwa najmniejsze, to kopciuszki,
bez nich w kwiatku byłyby pustki.
Nie zdziw się mój miły bratku,
gdy macoszki masz – zamiast bratków. 

O zwierzętach

Czapla siwa

Zobacz, zobacz, czaplę mamy.
Zdjęcia z dali jej pstrykamy.
Chlebem jej nie dokarmiamy
ona żywi się rybami.

Bezszelestnie się porusza,
jak poluje, się nie rusza.
Bystrym okiem się wpatruje
w wodę, co rybami ją częstuje.

Długa szyja w es skręcona,
nawet w locie jest złożona.
Choćbyś był najbardziej śpiący,
zbudzi cię jej głos kraczący.

Matematyczne

Trójkąt równoboczny

Dziwny to trójkąt, ale ważny,
przykład z niego jest poważny,
do obliczeń wyśmienity, 
w zastosowaniach znakomity.

W trójkącie równobocznym nic się nie psuje,
on swoje części wszystkie dubluje.
Symetralna dwusieczną powiela,
wysokość środkowej drogę przeciera. 

W punkcie, gdzie wysokości się przecinają,
również środkowe wszystkie bywają. 
Są tam symetralne i są dwusieczne, 
bo w tym trójkącie jest to konieczne.

W środku ciężkości wszystko się mieści,
dla ucznia są to radosne wieści.
Blisko stąd jest do boku trójkąta,
dwukrotnie dalej do wierzchołka kąta. 

Z długości boku trójkąta tego, 
wysokość obliczysz. To nic trudnego.
Promień koła wpisanego i opisanego,
wysokość dają. To coś nadzwyczajnego. 

Obyczajowe

Złote Gody

Choć to było przeznaczenie, 
nie opuszcza Cię myślenie,
że to ja Ciebie wybrałem.
Setki razy to słyszałem.
Małej wiary jesteś miła. 
Tyś mym przeznaczeniem była.

Ania, Leona za męża wybrała,
chociaż przyszłości swojej nie znała.
Kiedy przed Bogiem śluby składała,
w myślach, swe życie już układała.
Kto kogo wybrał? Trudne pytanie.
Każdy przy swojej wersji zostanie.

Pierwsze rocznice są papierowe,
potem drewniane, nawet cukrowe. 
Z czasem przychodzą te respektowe,
czyli srebrne, perłowe i koralowe.
Za nimi jeszcze są rubinowe,
a dla wytrwałych są szafirowe.

Małżonków marzenie, to złote gody.
Warto już wtedy patrzeć do przodu.
To co za nimi jest wprost bezkresem,
to co przed nimi, tylko okresem.
Już doczekali syna, synowej, córki i zięcia,
gromadki wnuków. Nie masz pojęcia,
jakie to ważne. To daje power, to ich nakręca.

Teraz dziękować łatwo przychodzi,
bo wiele lat wytrwali w zgodzie. 
Dziękujmy sobie za piękne dni, 
za długie lata, spełnione sny.
Sny o rodzinie, sny o wytrwaniu,
o zarabianiu i pomaganiu. 
Ale to chyba nie były sny,
wszystko osiągnęliśmy sami. My. 
Ja i Ty. 

To wiersz o Ani i o Leonie,
co znów ślubują, choć nie w welonie.