Jaki byś chciała sweterek?
Chabrowy – odpowie dziecię.
I nic się nie zmieniło,
najlepszy to kolor na świecie.
Nie granat i nie niebieski,
żaden z błękitu odcieni.
CHABROWY- jedyny taki
wśród łanów zboża się mieni.
To kolor beztroski, dzieciństwa,
łąki słońcem rozgrzanej,
wędrówki niespiesznej ścieżką
w trawie gdzieś wydeptanej.
Tam rośnie mój bohater,
polny i prosty kwiatek,
pełen uroku, chabrowy
ma kolor ten bławatek.
Rymy
Raj
Dziś na świat patrzę całkiem inaczej
Lekko buja się i chybocze
Czasem bzycząc przeleci robaczek
Czasem mocniej zabuja hamaczek
I sikorka raźno zaświergoce
Na te chwile poczekać jest warto
Marzyć o nich na spotkaniach w pracy
Może nawet sprzedać duszę czartom
W zamian dostać taki dzień na tacy
Dzień marzenie, piękny, cudo, cacy
Jakby raju drzwi dziś mi otwarto.
Biegnie zwinka, szelest cichy słyszę
Gruby bąk jagodniki zapyla
Cichy szum nieco mąci mą ciszę
Widzę zieleń i widzę motyla
Niech się nigdy nie kończy ta chwila…
Ja się bujam się i rymy te piszę
Jestem w raju!
Jaszczurka zwinka
To jaszczurka zwinka,
ubarwiona jak roślinka,
bo to samczyk, co na gody,
stroi się jak pan młody.
Ta jaszczurka jest bez ogona.
Pewnie była zagrożona,
więc uwagę odwróciła
i swój ogon odrzuciła.
Ale nie rób z tego trwogi,
zostawiła sobie nogi.
Zanim lato krótkie minie,
znów ogonem swym wywinie.
Chętnie w w słońcu wyleguje,
ona ciepła potrzebuje.
Zmiennocieplny to jest gad,
chętnie by pająka zjadł.
Tylko za dnia jest aktywna,
w poruszaniu efektywna.
Zimą w schowku hibernuje,
przyjdzie wiosna, ją wyczuje.
List
Droga onko-koleżanko,
czy wiesz, że znamy się od roku,
i podążamy ramię w ramię
wychodząc już ze strefy mroku.
Nie wiemy o sobie aż tak wiele
a jednak więcej niż się zdaje,
każda z nas przeszła długą drogę
pomiędzy jednym i drugim majem.
Zawsze rozglądam się czy jesteś
a widok Twój cieszy ogromnie,
sił mi dodaje i otuchy,
wiem, że podobnie myślisz o mnie.
Zły los skrzyżował nasze drogi,
a może jest to przeznaczenie?
Wspieramy się i rozumiemy
bez słów, wystarczy nam spojrzenie.
I wspólne mamy to marzenie
by się NIE spotkać już w tym miejscu.
Gdy każda swoją pójdzie drogą,
zatrzymam Ciebie w swoim sercu.
Dedykuję wszystkim wspaniałym, dzielnym dziewczynom spotkanym w NIO, Warszawa.
Ulotny
Gdy widzę go nucę piosenkę
„dmuchawce latawce wiatr”,
w miejscu żółtego mniszka
jest dziś ulotny kwiat.
Utkany jak z pajęczyny,
misternie ażurowy,
puch delikatny i lekki,
byt krótki bo chwilowy.
Wystarczy, że zawieje,
drobiny lecą w dal.
I nie ma już dmuchawca,
Smutno jakoś i żal.
Mak polny
Piękna jest ta pora roku,
z polnymi makami, pełnymi uroku.
Małe dzieci je zrywają,
swoim mamom kwiatki dają.
O! Do maka przypięty jest bajer.
Czy to broszka pani premier?
To nie broszka, ale żuczek
za cel wybrał sobie maczek.
Maki tworzą krajobrazy.
Na ich widok się rozmarzy
ten, kto idąc pośród zbóż,
ma wokół maki piękniejsze od róż.
Biały dywan
Stąpam dziś boso po białym dywanie
Utkanym z miękkich płatków
Czereśnia utkała ten dywan tu dla mnie
Dla kotków i dla ptaków.
Już płatki spadają jak drobiny śniegu
I smutno mi jest nieco
Stoi czereśnia z wiśnią w szeregu
A płatki lecą i lecą.
Bzyczenie pszczół i bąków rozprasza mą ciszę,
Te pracy mają nad siły.
Czas leci, kwiat więdnie, szum owadów słyszę
I zapach czuję miły.
Czereśnia białą szatę zmienia na zieloną,
Szykuje się na lato
Wtedy jej gałęzie czerwienią zapłoną.
Mniam! Czekamy wszyscy na to!

Diance przed egzaminem
Dianka kończy ósmą klasę,
egzaminy ma za pasem,
będzie punkty z nich sumować,
szkoły średniej drzwi forsować.
Powodzenia Ci życzymy,
w myślach z Tobą je piszemy,
bo to jest duże wyzwanie,
więc czekamy wszyscy na nie.
Trochę w przyszłość wybiegamy,
szkołę średnią Ci wybieramy,
ale nie martw się kochanie,
zadecydujesz sama – zdecydowanie!
Ten co kończy podstawówkę,
musi wytrzymać tę nerwówkę,
do końca spokój zachować,
a na egzaminie nie fantazjować.
Więc do dzieła, do roboty,
to są tylko trzy przedmioty.
Potem będzie odpoczynek .
A po wakacjach – inny budynek
Bez
Bez maja nie byłoby wiosny
tak jak bez ust uśmiechu.
Bez słońca dzień jest ponury,
bez tlenu nie ma oddechu.
Bez drzew nie byłoby lasu
tak jak bez kwiatów łąki.
„Bez pracy nie ma kołaczy”,
ani też chleba bez mąki.
Bez drogi nie ma wędrówki,
bez ludzi ulica jest pusta.
Świergotu nie ma bez ptaków
i min zabawnych bez lustra.
Ubogi człek bez miłości.
Bez płaczu nie byłoby łez.
Bez masek świat jest piękniejszy
gdy wdycham ten zapach… ach, bez!
Jerzyk lotnik
Jerzyk – ptak stworzony do latania,
nie nauczył się biegania.
Nie ląduje, z tego słynie.
Ciągle w górze. W locie płynie.
To wysoko, to znów nisko,
tam, gdzie owady są blisko.
Chętnie lot ich obserwuję,
gdy w gromadzie on poluje,
piszcząc przy tym przeokropnie.
Chyba chcą, bym nie stał w oknie.
W dzień imienin naszej Zosi,
pisk przybycie ich ogłosi.
Choć to trudne do pojęcia,
już w dniu Święta Wniebowzięcia,
do Afryki odlatują.
Mówi się, że tam zimują.
To nieprawda. One tylko oczekują,
kiedy wrócić przyjdzie czas,
do przepięknych naszych miast.
Tutaj gniazda swoje mają,
z nich w świat młode wyprawiają.
Zdjęcie: Pixaby

