Rymy

Obyczajowe

Mój ci on

Ok, wybaczam, że prezent spóźniony
Na urodziny nie dotarł na czas.
Widzę, że będę zadowolony
Drapak jest zacny, dla mnie w sam raz.

Kilka poziomów, drabinka, budka
Jest gdzie się wspinać i drapać jest
Niejedna kocia drzemka milutka
Czeka tu na mnie, miły to gest.

Mogę więc skakać, wspinać się mogę,
To wszystko moje, to moje włości.
Niech mi tu tylko nie wchodzą w drogę
Bo to jest pałac Jego Wysokości.

Obyczajowe

Moje Giżycko

Niegocin srebrzy się w słońcu,
przeleci i krzyknie coś mewa,
rozgrzane kamienne molo,
tego mi było trzeba.

Statek zawija do portu,
gwarna dziś miejska plaża,
pulsuje życie w sezonie,
nie zawsze tak się zdarza.

Most obrotowy otwarty,
zamek tuż przy kanale,
leniwie płyną żaglówki,
wzbudzając łagodne fale.

Szeroka droga wśród lasu
wiedzie do wzgórza Brunona,
po drodze stacje krzyżowe,
każdy tę drogę pokona.

Opustoszała Warszawska,
turyści lgną do jeziora,
zapełni się bar Omega
gdy przyjdzie obiadu pora.

Miasto utkane ze wspomnień,
od zawsze jest mi znane,
miejsca i sytuacje,
w pamięci twarze kochane.

Tu życie toczy się dalej,
ma tempo, kolor, smak,
i tylko kilku osób
tak bliskich sercu brak….

Obyczajowe

Bukiet imieninowy

Bukiet kwiatów przynosimy,
bo dziś Twoje imieniny.
Są żmijowce, farbowniki, 
są też polne w nim goździki.

Ślaz, co kwitnie w pięknym różu
i przymiotno, co kwiatów ma dużo.
Błękitnego uroku bukietowi dodaje,
cykoria podróżnik, co porasta rozstaje.

Chaber fioletowy z żółtą dziewanneczką,
żywokost lekarski szczypią po kwiateczku.
Lecz róża najdziksza, kolcami odgania,
każdego chętnego do kwiatów skubania.

Bo starzec jakubek, co kwitnie obficie,
innym kwiatom polnym, chciałby zatruć życie.

Czas już na życzenia
i Twych marzeń spełnienia.

Miej zdrowia dostatek
i życia stu latek.
Od bliskich czułości,
słów miłych mnogości.
Mnóstwa z wnuków pociechy,
niech ślą Ci uśmiechy.

O zwierzętach

Barwy ochronne

Znana to zasada wśród kotów
Jeśli możesz unikaj kłopotów.
Święty spokój to cel ostateczny,
By go mieć, możesz nawet być grzeczny.

Jak ten spokój dla siebie zdobyć możesz?
Ja na przykład się tutaj położę…
Na tym drzewie wyciągnę me ciało,
Tak, by z żadnej strony nie wystawało.

Szary kot, szary pień – rozumiesz?
To tak jakbym zgubił się w tłumie.
Nikt kota nie ruszy, kiedy tego nie chce.
Wstanę wtedy gdy mi się zechce!

Obyczajowe

Żywokost

Żywokost lekarski, tak to się nazywa.

Wszędzie go nie spotkasz, on w Sopocie bywa.

Rośnie sobie w chaszczach i jest wyjątkowy,

wzrok on nasz przyciąga, na stawy jest zdrowy. 

Na stawy, te w kolanach, oczywiście chore.

Posmarujesz rano, pobiegniesz wieczorem.

Rozglądaj się wokoło, może go zobaczysz. 

Mnie to się udało, oczy nim uraczysz.

O roślinach

Kaktus

Jaki kwiat tak pięknie kwitnie? 
Pytam jeszcze raz dobitnie. 
To kaktusa kwiat, jak u paproci,
jest on kwiatem jednej nocy.
Kwiat kaktusa jest prawdziwy,
to natury cud szczęśliwy.
Pachnie słabo, raczej jest smrodliwy. 

Moje kaktusy to są bliźniaki,
wyglądają jednak jak nie krewniaki.
Z nasion rodzica tego samego,
koloru jednak nie tożsamego.
One ze sobą wciąż rozmawiają,
zawsze, tego samego dnia zakwitają. 
Tajemnic przyrody podszeptów słuchają.

O zwierzętach

Jeż w mieście

Nie trzeba być wcale Wajrakiem
ani przyrodnikiem chojrakiem,
by przyrodę podglądać z bliska,
bez specjalnego stanowiska.

Przyroda sama do nas przychodzi,
wystarczy, aby jej nie szkodzić.
Ten jeż chodzi jak oswojony,
bo teren dla niego znajomy.

Często tu się pojawia
i nam, przyjemność sprawia.
Jak chcesz pomóc jeżykowi,
nie karm jeża mlekiem krowim.

Pozwól mu zjadać owady,
pędraki, ślimaki, małe gady.
Bo jeż jest mięsożerny,
a nade wszystko owadożerny.

Jeże w mieście są powszechne,
ale nie są tu bezpieczne.
Wolno chodzą, więc nie mykną,
przed samochodem nie uciekną.

Jak jeża chcesz mieć w ogrodzie,
dbaj aby liście były w twej zagrodzie,
bo on liści potrzebuje
na domek, w którym zimą hibernuje.

Obyczajowe

Tęsknię

Moje serce skowycze
z bólu i żałości,
bo widzialam jak cierpisz…
Ja w swej bezradności
zrobić moglam niewiele…
Trzymalam Twą rękę
i widziałam na twarzy
prawdziwą udrękę.
I wiem że już byłaś
od dawna gotowa
iść do lepszego świata.
Pamiętam twe słowa:
ja odchodzę, przecież wiesz to,
nie odwracaj wzroku…
Teraz pustkę mam w sercu,
żyję w strefie mroku.
Wiem choć pojąć nie mogę
Że ciebie już nie ma…
Mija noc, wstaje dzień
Brak jednego istnienia.