Rymy

O zwierzętach

Dylemat Kici

Myślałam siedząc w kącie
czy już jest po remoncie.
Bardzo nie lubię hałasu,
słyszę go nawet z tarasu.

Coś się w łazience zmienia,
muszę więc wstać od niechcenia
z miejscówki mej idealnej,
dokonać wizji lokalnej.

Oj, zrzedła mi szybko mina!
Gdzie się podziała kabina?
Teraz myślę nieustannie
czy się kąpać mogę w wannie…

Abstrakcyjne

Wakacje

Raz w poniedziałek, o drugiej w nocy, przyszedł listonosz.
Nie umiał się dobrze wypowiadać więc powiedział:
Uprzejmie donoszę i bardzo panią proszę, czy wpuści mnie pani do domu?
Bo po kryjomu muszę pani powiedzieć i wiem, że bardzo dobrze to wiedzieć, została pani zaproszona na wakacje. Musi pani spakować kreacje, dla samego króla mego, czyli pana Bolesława Chrobrego.
Pani odpowiedziała:
Już jadę! I spakowała marmoladę.
Nie było jej w domu aż dwa tygodnie!
Pewnie czuła się tam bardzo modnie. Lecz potem wróciła do swojego kraju, pełnego urodzaju.

Obyczajowe

Widzę!

Tam daleko przeleciała mucha – widziałam ją!
Na dywanie znalazłam okrucha – dostrzegłam go!
Tamta Pani ma zielona broszkę – widzę ją!
A dziewczynka sukieneczkę w groszki – widziałaś to?

Wszystko większe, jaśniejsze i ostre
Jakby ktoś we wrześniu znów zaprosił wiosnę.

Wszystko widzę i nie daję wiary,
Kiedy patrzę na świat przez nowe okulary.

Agusia odebrała swoje nowe okulary 15 września 2020

O zwierzętach

Urocza psotnica

To jest Phibi, rasy beagle
Z Bemowa dzielnicy,
Nie znam większego gagatka
Przynajmniej w stolicy.

Niech nie zwiedzie Was spojrzenie
Ani jej uroda
Bo potrafi zrobić wszystko
W kategorii „szkoda”.

Tych szeroki ma katalog:
Od małych do dużych,
Zwłaszcza gdy zostaje sama
– zawsze ją to wkurzy.

Gdy nie patrzysz to z talerza
Chapnać coś pospieszy
I kanapę (cóż, że skóra)
Sprawnie wybebeszy.

Listwy, drzwi to nie przeszkoda –
Pogryzie, podrapie.
Potem na swoim posłaniu
Niby śpi i chrapie.

Cóż, psotnica to jest wielka
Lecz też pies kochany,
Spojrzy ci głęboko w oczy
I już wybaczamy!

O zwierzętach

Kaczka

Gdy się w stawie zanurzy kuperkiem do góry,
to ta woda wnet po niej spływa.
Gdy na ląd wyjdzie aby osuszyć swe piórka
to na boki, idąc, się kiwa.

Nie wiem, którym to zmysłem, nawet gdy jest daleko,
świetnie czuje porę karmienia.
Wtedy głębokim ślizgiem i co sił przez pół stawu,
płynie do nas bez chwili wytchnienia.

W tym wyścigu po stawie cel to człowiek na brzegu
i możliwie obfity posiłek,
w walce o każdy kąsek nie przeszkodzi jej żaden
inny obcy lub kaczy osiłek.