Jesień zwinęła już barwne kobierce,
na niebie zawisło poszarzałe płótno,
drzewa nie mają czym przykryć nagości,
listopad w pełni, zrobiło się smutno.
Ospałe owady szukają kryjówki,
ostatnie kwiaty więdną na balkonie,
rześkie są noce, ciemne popołudnia,
i często w deszczu cały dzionek tonie.
Wyciągam czapkę, szalik, rękawiczki,
łatwiej będzie ogrzać głowę, szyję, ręce.
Spoglądam w okno bez cienia humoru,
trudno w tym świecie rozradować serce.
(alternatywne zakończenie z nutą optymizmu):
Jednak przygnębić nie chcę czytelnika
nastrojem ponurym stosownym do pory.
Wkrótce nadejdzie grudzień a więc Święta,
radosne chwile, zapachy, kolory.
Kategoria: Obyczajowe
Samopoczucie
Czuję się dobrze, choć łza kreci się w oku,
gdy kroję cebulę lub leżę na boku.
Czasami także łza kręci się w oku,
gdy leżę na wznak i wypełniam sudoku.
Najczęściej jednak łza kręci się w oku,
gdy szkło kontaktowe oglądam w szlafroku.
A gdy ziewam i łzy kręcą się w oku,
czas już na spanie, choć nie na pół roku.
A co u żony? Też dobrze. Nic jej nie szkodzi.
Łzy kręcą się oku, gdy do mnie podchodzi.
Czasem na wspomnienia, łzy kręcą się w oku.
Kilka ważnych rocznic mieliśmy w tym roku.
Dużo w tym przesady, choć nie jest to ściema,
nawet drzewko szczęścia ciągle kwiatów nie ma.
Widok z okna
Wieczór piękny u nas bywa,
ktoś codziennie go nagrywa.
Tak jak zawsze, bo od nowa
słońce się za lasem chowa.
Chmurki nim się podświetlają,
w ładny wzorek układają
Z drugiej strony słońce wstaje,
nowy dzionek wszystkim daje.
Tam widoki są jaśniejsze
i w kolorach radośniejsze.
Poczekajmy więc do ranka,
zobaczymy blask poranka.

Dynia
Pękata, w jaskrawej barwie pomarańczy,
O tej porze roku jest hitem sezonu,
W jej krzywym uśmiechu czasem płomień tańczy,
Trochę straszy a jednak nie traćmy rezonu.
Ciężka jest, mięsista, wielce smakowita,
Swoje wnętrze chroni bardzo twardą skórą.
Jak aktorka na scenie po prostu rozkwita,
Kusi by ją wybrać, właśnie ją, bo którą?!
Potem gości na stole, w smaku aksamitna,
Z pomarańczą, imbirem dobrze się kojarzy.
Bardzo smaczna, zdrowa, po prostu wybitna!
Cóż.. jesień bez dyni? Jak morze bez plaży!
Porcelanowe gody
Wielkie u nas poruszenie,
mamy pilne zaproszenie,
od Gosi i Michała na obchody,
bo dziś ich porcelanowe gody.
Z wielką radością się wybieramy,
porcelanowy prezent spakowany mamy.
Ostatnie słowa już dobieramy
w życzeniach, które im składamy.
W czasach trudu, udręki i znoju,
zaznajcie radości i trochę spokoju.
Dzieci, które szczęście Wam dają,
uśmiechu ciągle niech przysparzają.
Niech Wasze małżeństwo jak porcelana,
która jest białym złotem nazwana,
z każdym rokiem wartości nabiera,
a duma z rodziny niech Was rozpiera.
Życzymy Wam, byście wytrwali
i w zdrowiu złotych godów doczekali.
Niech Wasza miłość, jak porcelana,
nigdy nie będzie zarysowana.
Po sezonie
Spokojne wody Niegocina,
nie gra muzyka, umilkl już gwar.
Jest po sezonie, w dzień jesienny
inny Mazury mają czar.
Zamknięte lody i smażalnie,
na plaży miejskiej już bez tłoku,
słońce ogrzewa puste ławki,
z drzew liście lecą jak co roku.
Świat otulony, oświetlony
ma barwy złote, bursztynowe.
Wszystko się zmienia i przemija,
myśli dryfują wyciszone…
W Szczebrzeszynie
„W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
i Szczebrzeszyn z tego słynie.”
Tak napisał Brzechwa Jan
więc sprawdziłam rzeczy stan.
Rzeczywiście są dwa chrząszcze
i nie trzeba wchodzić w gąszcze
by je spotkać. Jeden w rynku,
ten z mosiądzu albo cynku,
I na skrzypkach sobie gra,
duże powodzenie ma.
Drugi cały jest drewniany
Dużo starszy, bardziej znany.
Ten przy szlaku lubi stać
i wędrowcom pięknie grać.
Lecz nie tylko chrząszcze dwa
w swej ofercie miasto ma.
Piękny wąwoz ma skrzypowy,
dech zapiera tak zielony,
i lessowych całą sieć –
warto trochę czasu mieć.
Pośród lasów, łąk i pól
spotkasz tu niejeden ul.
Potem usiądź od niechcenia
I posłuchaj chrząszczy brzmienia.
Domek na drzewie
Czy jestem w krainie magii?
Widzę domek Babci Jagii.
Mogą mieszkać w nim krasnale,
zanim przyjdą tutaj drwale?
Lecz ta bajka jest prawdziwa,
w domku tym rodzina bywa.
Słonko grzeje, wiatr kołysze,
wszyscy lubią tutaj ciszę.
Cztery sosny dom trzymają,
woń żywicy i cień dają.
Ptaki w okna zaglądają,
śpiewem życie umilają.
Można mieszkać tak jak w niebie,
ale gdy człek jest w potrzebie,
szuka gruntu. By pod krzaczkiem…
Nie każdy ma w domu kaczkę.
Ruda
Oto idzie człowiek,
może znów się uda
i orzech dostanę…
myśli sobie ruda.
Ale być nie może
solony, miodowy,
tylko naturalny,
wyłącznie laskowy.
Żaden inny rodzaj
nie kusi, nie mami,
brazylijskie, włoskie
niechaj jedzą sami.
Spacerują ludzie,
ja od nich nie stronię,
wyglądam zza drzewa,
po gałęziach gonię.
To jest taka z ludźmi
moja mała gierka,
w finale dostanę
orzech, nie cukierka.
A potem czym prędzej
sobie go zakopię.
Myślą, że go zgubię,
zawsze go wytropię!
Mam zapasy wszędzie,
wiem dokładnie jakie.
Kiedy przyjdzie pora
schrupię je ze smakiem.
Sprytna i przezorna
– oto rudej cechy.
Człowieku bierz zawsze
do parku orzechy 😉
Choroba
Choroba niedobra atakuje organizm,
Tak mi się wydaje, że zupełnie za nic.
Niewiadomo jaka, może przeziębienie,
Lecz na pewno nie jest to zwykłe skaleczenie.
Gorączka atakuje, świadomość wariuje.
A może wirus to totalny świrus?
Ból brzucha doskwiera
I jak tu się pozbierać?
Po nieprzespanej nocy
Najlepszy antybiotyk!

