Obyczajowe

Dynia

Pękata, w jaskrawej barwie pomarańczy,
O tej porze roku jest hitem sezonu,
W jej krzywym uśmiechu czasem płomień tańczy,
Trochę straszy a jednak nie traćmy rezonu.

Ciężka jest, mięsista, wielce smakowita,
Swoje wnętrze chroni bardzo twardą skórą.
Jak aktorka na scenie po prostu rozkwita,
Kusi by ją wybrać, właśnie ją, bo którą?!

Potem gości na stole, w smaku aksamitna,
Z pomarańczą, imbirem dobrze się kojarzy.
Bardzo smaczna, zdrowa, po prostu wybitna!
Cóż.. jesień bez dyni? Jak morze bez plaży!

Obyczajowe

Porcelanowe gody

Wielkie u nas poruszenie,
mamy pilne zaproszenie,
od Gosi i Michała na obchody,
bo dziś ich porcelanowe gody.

Z wielką radością się wybieramy,
porcelanowy prezent spakowany mamy.
Ostatnie słowa już dobieramy
w życzeniach, które im składamy. 

W czasach trudu, udręki i znoju,
zaznajcie radości i trochę spokoju.
Dzieci, które szczęście Wam dają,
uśmiechu ciągle niech przysparzają.

Niech Wasze małżeństwo jak porcelana,
która jest białym złotem nazwana,
z każdym rokiem wartości nabiera,
a duma z rodziny niech Was rozpiera.

Życzymy Wam, byście wytrwali
i w zdrowiu złotych godów doczekali.
Niech Wasza miłość, jak porcelana,
nigdy nie będzie zarysowana. 

Obyczajowe

Po sezonie

Spokojne wody Niegocina,
nie gra muzyka, umilkl już gwar.
Jest po sezonie, w dzień jesienny
inny Mazury mają czar.

Zamknięte lody i smażalnie,
na plaży miejskiej już bez tłoku,
słońce ogrzewa puste ławki,
z drzew liście lecą jak co roku.

Świat otulony, oświetlony
ma barwy złote, bursztynowe.
Wszystko się zmienia i przemija,
myśli dryfują wyciszone…

Obyczajowe

W Szczebrzeszynie

„W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
i Szczebrzeszyn z tego słynie.”

Tak napisał Brzechwa Jan
więc sprawdziłam rzeczy stan.

Rzeczywiście są dwa chrząszcze
i nie trzeba wchodzić w gąszcze
by je spotkać. Jeden w rynku,
ten z mosiądzu albo cynku,
I na skrzypkach sobie gra,
duże powodzenie ma.
Drugi cały jest drewniany
Dużo starszy, bardziej znany.
Ten przy szlaku lubi stać
i wędrowcom pięknie grać.
Lecz nie tylko chrząszcze dwa
w swej ofercie miasto ma.
Piękny wąwoz ma skrzypowy,
dech zapiera tak zielony,
i lessowych całą sieć –
warto trochę czasu mieć.
Pośród lasów, łąk i pól
spotkasz tu niejeden ul.
Potem usiądź od niechcenia
I posłuchaj chrząszczy brzmienia.

Obyczajowe

Domek na drzewie

Czy jestem w krainie magii?
Widzę domek Babci Jagii.
Mogą mieszkać w nim krasnale,
zanim przyjdą tutaj drwale?

Lecz ta bajka jest prawdziwa,
w domku tym rodzina bywa.
Słonko grzeje, wiatr kołysze,
wszyscy lubią tutaj ciszę.

Cztery sosny dom trzymają,
woń żywicy i cień dają.
Ptaki w okna zaglądają,
śpiewem życie umilają.

Można mieszkać tak jak w niebie,
ale gdy człek jest w potrzebie,
szuka gruntu. By pod krzaczkiem…
Nie każdy ma w domu kaczkę.

O zwierzętach, Obyczajowe

Ruda

Oto idzie człowiek,
może znów się uda
i orzech dostanę…
myśli sobie ruda.
Ale być nie może
solony, miodowy,
tylko naturalny,
wyłącznie laskowy.
Żaden inny rodzaj
nie kusi, nie mami,
brazylijskie, włoskie
niechaj jedzą sami.
Spacerują ludzie,
ja od nich nie stronię,
wyglądam zza drzewa,
po gałęziach gonię.
To jest taka z ludźmi
moja mała gierka,
w finale dostanę
orzech, nie cukierka.
A potem czym prędzej
sobie go zakopię.
Myślą, że go zgubię,
zawsze go wytropię!
Mam zapasy wszędzie,
wiem dokładnie jakie.
Kiedy przyjdzie pora
schrupię je ze smakiem.
Sprytna i przezorna
– oto rudej cechy.
Człowieku bierz zawsze
do parku orzechy 😉

Obyczajowe

Choroba

Choroba niedobra atakuje organizm,
Tak mi się wydaje, że zupełnie za nic.
Niewiadomo jaka, może przeziębienie,
Lecz na pewno nie jest to zwykłe skaleczenie.
Gorączka atakuje, świadomość wariuje.
A może wirus to totalny świrus?
Ból brzucha doskwiera
I jak tu się pozbierać?
Po nieprzespanej nocy
Najlepszy antybiotyk!

Obyczajowe

Wyspa normalności

Prosty regał, zwykła lada
a na nich różności,
księgarenka „u Bogusia”,
wyspa normalności.

W onko korytarzu
Skomnie przycupnęła
Trochę wbrew lub mimo wszystko
Miejsce to zajęła.

Korytarzem tym codziennie
wędrują pacjenci
Jak spod prawa
Nagle z życia zwykłego wyjęci.

Przestraszeni, zagubieni,
Zdezorientowani
„Na badania to którędy
proszę Pana, Pani…”

Na tej drodze literacki
Kram Bogusia stoi
A w nim liczne poradniki
Raka chcą oswoić.

To nie wszystko: są powieści,
wiersze, są nowości,
Tylko książki i aż książki
Powiew normalności.

Panu Bogusiowi, pełnemu pozytywnej energii, poruszającemu się o dwóch kulach, dedykuję…

Obyczajowe

Mój ci on

Ok, wybaczam, że prezent spóźniony
Na urodziny nie dotarł na czas.
Widzę, że będę zadowolony
Drapak jest zacny, dla mnie w sam raz.

Kilka poziomów, drabinka, budka
Jest gdzie się wspinać i drapać jest
Niejedna kocia drzemka milutka
Czeka tu na mnie, miły to gest.

Mogę więc skakać, wspinać się mogę,
To wszystko moje, to moje włości.
Niech mi tu tylko nie wchodzą w drogę
Bo to jest pałac Jego Wysokości.

Obyczajowe

Moje Giżycko

Niegocin srebrzy się w słońcu,
przeleci i krzyknie coś mewa,
rozgrzane kamienne molo,
tego mi było trzeba.

Statek zawija do portu,
gwarna dziś miejska plaża,
pulsuje życie w sezonie,
nie zawsze tak się zdarza.

Most obrotowy otwarty,
zamek tuż przy kanale,
leniwie płyną żaglówki,
wzbudzając łagodne fale.

Szeroka droga wśród lasu
wiedzie do wzgórza Brunona,
po drodze stacje krzyżowe,
każdy tę drogę pokona.

Opustoszała Warszawska,
turyści lgną do jeziora,
zapełni się bar Omega
gdy przyjdzie obiadu pora.

Miasto utkane ze wspomnień,
od zawsze jest mi znane,
miejsca i sytuacje,
w pamięci twarze kochane.

Tu życie toczy się dalej,
ma tempo, kolor, smak,
i tylko kilku osób
tak bliskich sercu brak….