Obyczajowe

Wyspa normalności

Prosty regał, zwykła lada
a na nich różności,
księgarenka „u Bogusia”,
wyspa normalności.

W onko korytarzu
Skomnie przycupnęła
Trochę wbrew lub mimo wszystko
Miejsce to zajęła.

Korytarzem tym codziennie
wędrują pacjenci
Jak spod prawa
Nagle z życia zwykłego wyjęci.

Przestraszeni, zagubieni,
Zdezorientowani
„Na badania to którędy
proszę Pana, Pani…”

Na tej drodze literacki
Kram Bogusia stoi
A w nim liczne poradniki
Raka chcą oswoić.

To nie wszystko: są powieści,
wiersze, są nowości,
Tylko książki i aż książki
Powiew normalności.

Panu Bogusiowi, pełnemu pozytywnej energii, poruszającemu się o dwóch kulach, dedykuję…

Obyczajowe

Mój ci on

Ok, wybaczam, że prezent spóźniony
Na urodziny nie dotarł na czas.
Widzę, że będę zadowolony
Drapak jest zacny, dla mnie w sam raz.

Kilka poziomów, drabinka, budka
Jest gdzie się wspinać i drapać jest
Niejedna kocia drzemka milutka
Czeka tu na mnie, miły to gest.

Mogę więc skakać, wspinać się mogę,
To wszystko moje, to moje włości.
Niech mi tu tylko nie wchodzą w drogę
Bo to jest pałac Jego Wysokości.

Obyczajowe

Moje Giżycko

Niegocin srebrzy się w słońcu,
przeleci i krzyknie coś mewa,
rozgrzane kamienne molo,
tego mi było trzeba.

Statek zawija do portu,
gwarna dziś miejska plaża,
pulsuje życie w sezonie,
nie zawsze tak się zdarza.

Most obrotowy otwarty,
zamek tuż przy kanale,
leniwie płyną żaglówki,
wzbudzając łagodne fale.

Szeroka droga wśród lasu
wiedzie do wzgórza Brunona,
po drodze stacje krzyżowe,
każdy tę drogę pokona.

Opustoszała Warszawska,
turyści lgną do jeziora,
zapełni się bar Omega
gdy przyjdzie obiadu pora.

Miasto utkane ze wspomnień,
od zawsze jest mi znane,
miejsca i sytuacje,
w pamięci twarze kochane.

Tu życie toczy się dalej,
ma tempo, kolor, smak,
i tylko kilku osób
tak bliskich sercu brak….

Obyczajowe

Bukiet imieninowy

Bukiet kwiatów przynosimy,
bo dziś Twoje imieniny.
Są żmijowce, farbowniki, 
są też polne w nim goździki.

Ślaz, co kwitnie w pięknym różu
i przymiotno, co kwiatów ma dużo.
Błękitnego uroku bukietowi dodaje,
cykoria podróżnik, co porasta rozstaje.

Chaber fioletowy z żółtą dziewanneczką,
żywokost lekarski szczypią po kwiateczku.
Lecz róża najdziksza, kolcami odgania,
każdego chętnego do kwiatów skubania.

Bo starzec jakubek, co kwitnie obficie,
innym kwiatom polnym, chciałby zatruć życie.

Czas już na życzenia
i Twych marzeń spełnienia.

Miej zdrowia dostatek
i życia stu latek.
Od bliskich czułości,
słów miłych mnogości.
Mnóstwa z wnuków pociechy,
niech ślą Ci uśmiechy.

Obyczajowe

Żywokost

Żywokost lekarski, tak to się nazywa.

Wszędzie go nie spotkasz, on w Sopocie bywa.

Rośnie sobie w chaszczach i jest wyjątkowy,

wzrok on nasz przyciąga, na stawy jest zdrowy. 

Na stawy, te w kolanach, oczywiście chore.

Posmarujesz rano, pobiegniesz wieczorem.

Rozglądaj się wokoło, może go zobaczysz. 

Mnie to się udało, oczy nim uraczysz.

Obyczajowe

Tęsknię

Moje serce skowycze
z bólu i żałości,
bo widzialam jak cierpisz…
Ja w swej bezradności
zrobić moglam niewiele…
Trzymalam Twą rękę
i widziałam na twarzy
prawdziwą udrękę.
I wiem że już byłaś
od dawna gotowa
iść do lepszego świata.
Pamiętam twe słowa:
ja odchodzę, przecież wiesz to,
nie odwracaj wzroku…
Teraz pustkę mam w sercu,
żyję w strefie mroku.
Wiem choć pojąć nie mogę
Że ciebie już nie ma…
Mija noc, wstaje dzień
Brak jednego istnienia.

Obyczajowe

Kolorowe ubranka

U nas drzewa się szanuje,
ubranka dla nich produkuje.
Rozmiar M-ka, L-ka i XL-ka,
jest to norma – niezbyt wielka.

Chyba babcie tu mieszkają,
one zawsze dobrze dbają,
o rośliny, o wnuczęta,
karmią też dzikie zwierzęta. 

Drzewa im się odwdzięczają.
Latem cień im cenny dają.
Same się nie przegrzewają.
Zimą mrozom odpór dają. 

Drzewa mają już spódniczki,
czas najwyższy na staniczki.
Pięknie jest w tej okolicy,
warto zboczyć tu z ulicy.

O zwierzętach, Obyczajowe

Wzorcowy

Myć albo nie myć oto jest pytanie!
Dla kota to żaden życiowy dylemat,
bo oczywiste, że myć się należy,
jedynie słuszna odpowiedź na temat.

Z tym, że uściślić należy zasadę,
że to nie takie sobie zwykłe mycie,
od czubków uszu po najmniejszy pazur
wylizać futro trzeba należycie.

Zbędny jest szampon, gąbka oraz mydło,
czy którykolwiek ze środków higieny.
Kot ma to wszystko na swoim języku
– proste i tanie, takie to już geny.

Do tego dobrze mieć sporo gibkości,
często nie mniejszej niż u akrobaty,
językiem sięgnąć do grzbietu czy szyi,
i myć metodycznie, dokładnie, na raty.

A kiedy futerko już gładkie i lśniące,
a kot jest wzorcowym okazem czystości,
może przyjmować zachwyty i hołdy
od domowników a także ich gości.

O roślinach, Obyczajowe

Chabrowy

Jaki byś chciała sweterek?
Chabrowy – odpowie dziecię.
I nic się nie zmieniło,
najlepszy to kolor na świecie.
Nie granat i nie niebieski,
żaden z błękitu odcieni.
CHABROWY- jedyny taki
wśród łanów zboża się mieni.
To kolor beztroski, dzieciństwa,
łąki słońcem rozgrzanej,
wędrówki niespiesznej ścieżką
w trawie gdzieś wydeptanej.
Tam rośnie mój bohater,
polny i prosty kwiatek,
pełen uroku, chabrowy
ma kolor ten bławatek.

Obyczajowe

Raj

Dziś na świat patrzę całkiem inaczej

Lekko buja się i chybocze

Czasem bzycząc przeleci robaczek

Czasem mocniej zabuja hamaczek

I sikorka raźno zaświergoce

Na te chwile poczekać jest warto

Marzyć o nich na spotkaniach w pracy

Może nawet sprzedać duszę czartom

W zamian dostać taki dzień na tacy

Dzień marzenie, piękny, cudo, cacy

Jakby raju drzwi dziś mi otwarto.

Biegnie zwinka, szelest cichy słyszę

Gruby bąk jagodniki zapyla

Cichy szum nieco mąci mą ciszę

Widzę zieleń i widzę motyla

Niech się nigdy nie kończy ta chwila…

Ja się bujam się i rymy te piszę

Jestem w raju!