Nie truskawki, ani krówka
wizytówką Milanówka.
Ale jak to? Zapytacie.
Cóż… Lucka nie znacie 🙂
To Top Model urodzony
Na „catwalk” jest wprost stworzony!
Śmiało ciało swe wygina,
warta zdjęcia każda mina,
Każda poza niezrównana,
Słowem: kot do podziwiania!
Ale też do przytulania,
i do głaskania,
i do kochania,
… tak po prostu 🙂
Rymy
Damy w hamaku
Tłok dzisiaj w hamaku
Dwie książki, dwie damy
Lekko się bujamy
czytamy, czytamy…
Dzięcioł rytm wybija
Czas leniwie mija…
Tylko czemu tak?
Czy hamaków brak?
Skądże, nie, bynajmniej, zupełnie nie tak!
Dwie damy w hamaku to jesieni znak!
Kiedy słonko świeci, ale już nie grzeje,
Kiedy grzybni zapach przepełnia w krąg knieje,
W hamaku samemu jakoś pusto, zimno,
Trzeba się przytulić, dama z damą inną.
Książki chwycić w dłonie i się ogrzać nieco,
Czasem spojrzeć w górę, jak liście z drzew lecą.
wierszyk upamiętnia chwile spędzone z Agusią w hamaku nad książkami w jesienny dzień
Nowa miejscówka
Gdy lato odejdzie
jesień nas dopadnie
nie będzie już spania
tam gdzie tylko ładnie.
Zamknięty już taras,
w kwiatach brak kryjówki,
trzeba będzie szukać
sensownej miejscówki.
Ale bez problemu
kot porzuci zielnik
od czego jest bowiem
pokojowy grzejnik!
Można się rozciągnąć
na całej długości
i wygrzewać kości
ignorując gości.
Dylemat Kici
Myślałam siedząc w kącie
czy już jest po remoncie.
Bardzo nie lubię hałasu,
słyszę go nawet z tarasu.
Coś się w łazience zmienia,
muszę więc wstać od niechcenia
z miejscówki mej idealnej,
dokonać wizji lokalnej.
Oj, zrzedła mi szybko mina!
Gdzie się podziała kabina?
Teraz myślę nieustannie
czy się kąpać mogę w wannie…
Wakacje
Raz w poniedziałek, o drugiej w nocy, przyszedł listonosz.
Nie umiał się dobrze wypowiadać więc powiedział:
Uprzejmie donoszę i bardzo panią proszę, czy wpuści mnie pani do domu?
Bo po kryjomu muszę pani powiedzieć i wiem, że bardzo dobrze to wiedzieć, została pani zaproszona na wakacje. Musi pani spakować kreacje, dla samego króla mego, czyli pana Bolesława Chrobrego.
Pani odpowiedziała:
Już jadę! I spakowała marmoladę.
Nie było jej w domu aż dwa tygodnie!
Pewnie czuła się tam bardzo modnie. Lecz potem wróciła do swojego kraju, pełnego urodzaju.
Widzę!
Tam daleko przeleciała mucha – widziałam ją!
Na dywanie znalazłam okrucha – dostrzegłam go!
Tamta Pani ma zielona broszkę – widzę ją!
A dziewczynka sukieneczkę w groszki – widziałaś to?
Wszystko większe, jaśniejsze i ostre
Jakby ktoś we wrześniu znów zaprosił wiosnę.
Wszystko widzę i nie daję wiary,
Kiedy patrzę na świat przez nowe okulary.
Agusia odebrała swoje nowe okulary 15 września 2020
Lucek w umywalce
Tak właściwie nie wiadomo
Co na kociej wagi szalce
Przeważyło, że kot wybrał
Miły relaks w… umywalce.
Czy zmęczony słońcem, skwarem
Zaznać chce ochłody
Czy też uczy się od Pani
Pielęgnacji swej urody.
Coś mi mówi, że to pierwsze
Wybrał znany mi pieszczoszek
Fakt to znany, że z natury
Kot – wzorcowy to czyścioszek.
Urocza psotnica
To jest Phibi, rasy beagle
Z Bemowa dzielnicy,
Nie znam większego gagatka
Przynajmniej w stolicy.
Niech nie zwiedzie Was spojrzenie
Ani jej uroda
Bo potrafi zrobić wszystko
W kategorii „szkoda”.
Tych szeroki ma katalog:
Od małych do dużych,
Zwłaszcza gdy zostaje sama
– zawsze ją to wkurzy.
Gdy nie patrzysz to z talerza
Chapnać coś pospieszy
I kanapę (cóż, że skóra)
Sprawnie wybebeszy.
Listwy, drzwi to nie przeszkoda –
Pogryzie, podrapie.
Potem na swoim posłaniu
Niby śpi i chrapie.
Cóż, psotnica to jest wielka
Lecz też pies kochany,
Spojrzy ci głęboko w oczy
I już wybaczamy!
Kaczka
Gdy się w stawie zanurzy kuperkiem do góry,
to ta woda wnet po niej spływa.
Gdy na ląd wyjdzie aby osuszyć swe piórka
to na boki, idąc, się kiwa.
Nie wiem, którym to zmysłem, nawet gdy jest daleko,
świetnie czuje porę karmienia.
Wtedy głębokim ślizgiem i co sił przez pół stawu,
płynie do nas bez chwili wytchnienia.
W tym wyścigu po stawie cel to człowiek na brzegu
i możliwie obfity posiłek,
w walce o każdy kąsek nie przeszkodzi jej żaden
inny obcy lub kaczy osiłek.
Szczebrzeszyn
Do Szczebrzeszyna nie jadę sama,
bo jedzie ze mną moja mama.
Po chodniku jechać będę,
potem w prawo ładnie skręcę.
Kilometrów to dwadzieścia,
nie wyjadę na przedmieścia,
bo tu wieś powita nas,
I wielki, piękny głaz.
W Szczebrzeszynie trzcina szumi,
lecz chrząszcz to dostojnie tłumi.
Lecz tłumów tam nie ma, bo za duża trema.

