Obyczajowe

Zdalne nauczanie

Dziś o ósmej zaczynamy,
komputery odpalamy.
Chociaż w szkole nie bywamy,
zdalne lekcje teraz mamy.

Nasza szkoła tablicowa
stała się już onlajnowa.
Choć jest szkołą wirtualną,
wiedzę daje nam realną.

Wszyscy jesteśmy samoukami,
my, uczniowie z nauczycielami.
Jak się dobrze postaramy,
kowidowi radę damy.

Nasze problemy są teraz inne.
To kamerki są tu winne,
to mikrofon wyłączyli,
to hakerzy się włączyli.

Na wuefie nie biegamy,
tylko kości rozciągamy.
Czasem filmik oglądamy,
w rytm muzyki wyginamy.

Czekasz, ukochana szkoło,
nie jest ci już tak wesoło.
Wszyscy za tobą tęsknimy.
Kiedy znów się zobaczymy?

Zdjęcie: Wikipedia

Obyczajowe

Tolerancja

Nienormalny człowiek idzie sobie ulicą.
Inni patrzą na niego i od razu zeń szydzą:
Patrzcie: łata na łacie, ten kapelusz to szok!
Tu coś w kratkę, tam w kropki…
Wariat! mówi ich wzrok.

Nienormalni ludzie żyją wokół nas,
Nienormalnym ludziom szybciej płynie czas.

Nienormalny człowiek śpiewa idąc ulicą.
Ci normalni przystają i co robią? Znów szydzą:
Parzcie! Jak mu wesoło, pijany czy głupi ten ktoś?
Wszyscy idą w milczeniu a ten śpiewa, też coś!

Nienormalny człowiek kiedy idzie ulicą
podskakuje, przystaje…Inni to widzą i szydzą:
Patrzcie – temu odbiło! Skacze we wszystkie strony,
inni idą spokojnie, ten jest chyba szalony!

Więc zakończmy tu wnioskiem,
by nie było zbyt nudno:
„nienormalnym” ludziom wśród „normalnych” żyć trudno.

Ponownie ze starej szuflady ale nadal aktualne 😉

Zdjęcie: Wikipedia

Obyczajowe

Modlitwa

Tą modlitwę napisałam w maju tego roku o 22:30. Dedykuję ją cioci Agnieszce:

Maryjo, matko kochana, Ty jesteś piękniejsza niż najpiękniejsza dama. Módl się za mnie i za ludzi niż grzechem ktoś serce zabrudzi. Ty jesteś wytrwała, uczciwa i mądra więc ześlij na nas jak najwięcej dobra. Matko jedyna, najukochańsza, zdejmij z ludzi to, co ich wykańcza. Zmiażdż w nas klątwę, te niedobre grzechy, które sprawiają, że w sercu zanika poczucie pociechy. Jesteś poniżana i porównywana, Ale wiedz, że przeze mnie jesteś kochana. Proszę cię, pomóż bezbronnym nim ktoś niedobry ich zaatakuje. Miej w opiece ludzi chorych, zanim przyjdą po ich dusze straszne potwory. Zaopiekuj się ludźmi biednymi, którzy nacieszą się bułkami tymi, nacieszą się twoją obecnością, czyli największą na świecie radością. Maryjo, weź w opiekę niewierzących i przedrzeźniających, by coraz bardziej ubywało im ran niepokojących. Modlę się o pokój na świecie, aby nikt nie umarł przy krwawym pistolecie. Więc tobie Maryjo podaruję bukiet róż, który ściera z naszych serc szary kurz.❤

Tą modlitwę dedykuję najukochańszej na świecie matce chrzestnej czyli cioci Agnieszce 😘❤💕

Obyczajowe

Reakcja (po)chemiczna

To już poza mną,
już się skończyło.
Może zapomnę kiedyś,
że było.
Może się zatrą
dziesiątki twarzy-
innych pacjentów,
sióstr i lekarzy.
Z głowy ulecą
te procedury,
ciągłe wędrówki
z dołu do góry:
oddział, ruch chorych,
izba, z powrotem…
już nikt nie powie:
„teraz…a potem….”.
Może wypadnie
ze wspomnień sieci
widok kroplówki…
leci, nie leci?
kiedy się skończy?
ile zostało?
każde z tych pytań
też już wybrzmiało.
Ale zostanie
oczu spojrzenie,
pełne emocji
porozumienie:
wiem co przeżywasz,
wiem, że to boli,
siostro i bracie
wspólnej niedoli….


Obyczajowe

Refleksja

Patrzę ci w oczy przyjacielu,
tak bardzo zmienił się nasz świat,
wszystko jest po coś, w jakimś celu,
w jakim? Nie wiemy dziś, to fakt!

Widzę połowę twojej twarzy,
na szczęście resztę mam w pamięci,
stara normalność mi się marzy,
od niej jesteśmy dziś odcięci.

Nie podasz mi dziś nawet ręki,
jak dwoje obcych w mowie ciała,
mimo codziennej tej udręki,
nadzieja wciąż nam pozostała.

Przepięknie będzie i normalnie,
padniemy sobie znów w ramiona,
zaczniemy żyć nie tylko zdalnie,
odejdzie w niebyt ta „korona”.

Obyczajowe

O „Wadze” i jej rozwadze

Któż to jest co w swoim znaku
gwiezdnym Librę ma
(to znaczy – Wagę)? (…)
Co należy w niej podziwiać
czy urodę czy rozwagę?

Może sztukę dyplomacji
w towarzystwie, i w mediacji,
także wtedy gdy uważnie
cię wysłucha i wypyta
samej nic nie mówiąc prawie!
Taka jest ta Waga skryta!

Obdarzona intelektem,
dużym cieszy się respektem,
mami osobistym wdziękiem,
choć na zmiany z pewnym lękiem
i dystansem reaguje.
Bo szczęśliwa jest gdy czuje
się kochana i bezpieczna…

Lubi to, co ciszę niesie,
mogłaby być drzewem w lesie,
rosnąc sobie w nim dostojnie,
byle pewnie i spokojnie.

Niech Cię spokój jej nie zmyli,
bo gdy czasem się wychyli
w jedną albo w drugą stronę –
losy Twoje przesądzone!

Tak to z Wagą jest niestety,
chociaż cenne ma zalety,
kilka wad… no, prawie wcale 🙂
to pamiętaj, że dwie szale
tworzą jej kompletną postać…

Tu należy się już rozstać,
skończyć ten nieskładny wierszyk,
nie ostatni…i nie pierwszy 🙂

Wiersz napisany bardzo dawno temu…, teraz wyjrzał z szuflady,
ponieważ ma charakter dość uniwersalny dla osób spod znaku Wagi –
dedykuję go mojej Kochanej Chrześnicy Agusi obchodzącej dziś (30.09) Urodziny 🙂

Obyczajowe

Czas

Kupiłam zegarek.
Patrzę na smukłe wskazówki i myślę o czasie.
O słońcu, które zawsze ma siłę, by wstać
O tych, na drugim końcu świata, którzy się budzą, kiedy ja idę spać
O jesieni, gdy spadają liście
I o zimie, co mrozi siarczyście
O dzieciach, które nagle dorosłe się stają
I o wakacjach, które zawsze za szybko mijają.
I o latach dziewiętnastu małżeństwa
I o ciągle żywych wspomnieniach z dzieciństwa.
I o mnie, która każdego dnia inna, a przecież wciąż ta sama
Kiedyś Małgosia, Gocha, a dziś żona, mama
Zegarek on – dla wszystkich ma w darze to samo
Minuty, godziny, dni, wieczory i rano.
Dziękuję za czas i za to, że jestem ja w czasie
Cały czas ta sama, chociaż zawsze inna…

O zwierzętach, Obyczajowe

Lato na walizkach

Siedzę sobie na krześle,
to moje wczasy pod gruszą,
mucha mi bzyczy za uchem,
lecz nawet dwie mnie nie ruszą.

Lato w swoje walizki
z pośpiechem się pakuje.
Jesień wyciąga suknie,
wygładza i koloruje.

Korzystam z każdej chwili
zanim się całkiem ochłodzi.
Wygrzewam kości, futerko,
szkoda, że lato odchodzi.

Nie martwię się aż tak bardzo,
pór roku zwykłe to zmiany,
uroki lata powrócą
tak jak wracają bociany.

Obyczajowe

Anioły są

W Centrum Onkologii
korytarze są ponure raczej,
ludzie snują się po nich,
dziś jest jakoś inaczej.

Każdy kto tu przybywa
ma swoje demony.
Patrzę – coś się zmieniło,
Na ścianie wiszą anioły.

Podchodzę bliżej, spoglądam,
Aniołów jest poczet cały,
i jakoś raźniej od razu,
aż oczy mi się zaśmiały.

Bo oto mamy tutaj Anioła Dzieci, i Drogi życia,
Anioł Miłości i Wiedzy też są na widoku,
są też te mniej dziś ważne: Sukcesu i Bogactwa.
Lecz ja Anioła Przyjaciół i Zdrowia mam na oku.

Anioły są wokół nas,
Nie tylko te na ścianie,
przybywają z dobrym słowem,
czuwają, cokolwiek się stanie.

Czasem milczą lecz są obok,
I wcale nie w ukryciu,
nad nimi fruwa nadzieja,
że zmierzamy ku dalszemu życiu….

Dedykuję moim Aniołom 🙂
Wizerunki Anioła ( w tym na zdjęciu Anioła Przyjaciół) namalowała Pani Maria Powsińska.

Obyczajowe

Damy w hamaku

Tłok dzisiaj w hamaku

Dwie książki, dwie damy

Lekko się bujamy

czytamy, czytamy…

Dzięcioł rytm wybija

Czas leniwie mija…

Tylko czemu tak?

Czy hamaków brak?

Skądże, nie, bynajmniej, zupełnie nie tak!

Dwie damy w hamaku to jesieni znak!

Kiedy słonko świeci, ale już nie grzeje,

Kiedy grzybni zapach przepełnia w krąg knieje,

W hamaku samemu jakoś pusto, zimno,

Trzeba się przytulić, dama z damą inną.

Książki chwycić w dłonie i się ogrzać nieco,

Czasem spojrzeć w górę, jak liście z drzew lecą.

wierszyk upamiętnia chwile spędzone z Agusią w hamaku nad książkami w jesienny dzień