Rymy

Obyczajowe

Orkiestra serc

Tak trudno o spokój ducha
W gąszczu złych wiadomości,
Lecz dziś jest dzień otuchy:
Gra Wielka Orkiestra Miłości.

Niezłomna, nieugięta,
Na przekór trudnościom trwa.
Jednoczy, zbliża, ociepla,
Już lat trzydzieści ma.

Kto smutny przywoła uśmiech,
Kto biedny wrzuci co ma.
Bo każdy gest się liczy
Gdy ta orkiestra gra.

A dzięki niej karetka,
sprzęt czy szpitalne łóżko.
Ratuje zdrowie i życie
Dobre czerwone serduszko.

O zwierzętach, Obyczajowe

Król

Witaj mój duży kolego.
No nie rób zdziwionej miny.
Fakt może i jestem mniejszy
Lecz z jednej jesteśmy rodziny.

Z tym, że ty żyjesz dziko,
Przemierzasz w Afryce sawanny.
Ja jestem udomowiony,
Królestwem mym miękkie dywan(n)y.

Ty musisz często polować.
To trudne – dochodzą mnie słuchy.
Ja zawsze mam miskę pełną,
Dla sportu łapię se muchy.

Ty musisz wciąż udowadniać,
Żeś silnym przywódcą stada.
Ja rządzę moimi ludźmi,
Mym Państwem, to wyczyn nie lada.

No dobra a teraz już zmykaj
gdzie miejsce twe – między lwy.
Król może być tylko jeden,
na pewno nie jesteś nim ty.

Obyczajowe

Marzenia Agusi

Nasza Aga świat zwiedzała,
dużo krain już poznała,
wielu ludzi oglądała,
z Indianami rozmawiała.

Zagościła na Florydzie,
była też na Antarktydzie.
Bardzo tam się opaliła,
bo na dzień polarny trafiła.

A wspomnienia tak streściła:
zimno tam było,
koksu nie było,
cukru nie było.
Ale był spokój.

Obyczajowe

Bajka o bałwanku

W dalekiej krainie
skutej lodem białym,
stał sobie samotnie
w polu bałwan mały.
Śniegowy mundurek,
nos miał marchewkowy,
czarnych oczu węgle,
wyglądał jak nowy.
U boku miotełka,
garnuszek na głowie,
uśmiechu zabrakło..
Dlaczego? któż to wie?
Może mu za zimno,
mróz za bardzo szczypie,
a może jest chory,
poddaje się grypie?
Ależ nie, jest zdrowy
ten bałwanek mały,
tylko zakochany
i w uczuciach stały.
To strojna choinka
co wygląda z okna
spędza mu sen z oczu.
Tak chciałby ją spotkać!
Jest taka pachnąca
i pięknie ubrana,
migocze lampkami
przez noc aż do rana.
Patrzy na nią bałwan
i z tęsknoty kona.
A ona w tym domu
stoi uwięziona.
Minęły tygodnie,
święta się skończyły,
światełka pogasły,
zniknął zapach miły.
Choinka z donicy
w ziemię już wkopana
i rośnie szczęśliwie
u boku bałwana 🙂

Ze starej szuflady, ku pokrzepieniu serc 😉

obraz: pl.interest.com

Obyczajowe, Rodzinne

Wigilia

Stół wigilijny już prawie gotowy,
jest świeca, sianko, talerzyk z opłatkiem,
za chwilę staną też specjalne dania,
zgodnie z tradycją, nic nie jest przypadkiem.

Stół wigilijny zawsze łączy ludzi,
Milkną wszelkie kłótnie, urazy, niesnaski,
Siadamy razem wraz z gwiazdą na niebie
W ten wieczór szczególny pełen Bożej łaski.

Życie zwalnia tempo, noc zapada cicha.
Uroczyście sobie składamy życzenia,
Dziś jesteśmy razem, jeden dla drugiego.
I łzy ocieramy z ludzkiego wzruszenia.

Bo często na stole jest nakrycie puste,
dla Kogoś Ważnego, kogo z nami nie ma,
w naszych sercach żyje, w myślach jest tu z nami,
Miłość i Nadzieja – tego dziś nam trzeba.

Pięknych Świąt pełnych miłości i nadziei dla wszystkich czytelników 🙂

Obyczajowe

Stan wojenny

Od niedzieli do niedzieli,
dziadek z babcią w jednej celi.
Babcia drutów zapomniała,
pręty z kratek wyrywała.
Na tych prętach z grubej włóczki
zrobiła sweter dla wnuczki.

Wnuczka swetra nie dostała.
Babcia sama go ubrała.
Po rewizji sweter zabrali
i kufajkę babci dali.

Klawisz wciąż podglądał dziadka,
więc papierem dziurę zatkał.
W głowie myśli miał okropne.
Sklep z półlitrem był za oknem.

Nie mógł czytać, papier zużył,
więc w myśleniu się zanurzył.
Przeżył wojnę, pobyt w Rusi,
stan wojenny, także musi.
Wreszcie znieśli obostrzenia,
wypuścili ich z więzienia.

Wiersz napisany w stanie wojennym, w chwili lepszego humoru, w czasie gdy dziadkowie odwiedzili, trochę nielegalnie, wnuki w strefie przygranicznej Gdańsk. Luty 1982r.

Zdjęcie: https://gazetaolsztynska.pl/ostroda/679803,Kazimierz-Wosiek-Moj-13-grudnia-1981-roku.html

O zwierzętach, Obyczajowe

Nie ma mnie

Kotu potrzebna jest kryjówka,
Ot tak po prostu, żeby była.
By czmychnąć mógł przed całym światem
Gdy sytuacja jest niemiła.

Najlepiej miejsce niedostępne
Jak ciemny kącik za kanapą.
Może być szafa zasuwana,
Którą otworzyć można łapą.

Bo kot też musi złapać dystans,
Szczególnie gdy jest dużo gości.
Niejeden kota chce pogłaskać
A on ma przesyt tej miłości.

Więc jeśli uciec nie ma dokąd,
Kot się nie waha i nie miota:
Czas wtedy wdrożyć plan awaryjny,
Hop pod dywanik, i nie ma kota.

Matematyczne

Równoległobok

Jeśli masz sokoli wzrok,
szybko rozpoznasz równoległobok.
Nie ma problemu z bokami, z kątami,
bo przeciwległe są równe parami.

On na jednym boku leży,
swoje kąty ciągle mierzy.
Jak się one wyprostują,
to prostokąt w mig zbudują. 

Ma on boki równoległe
i w długościach odpowiednie. 
Jak się któryś skurczy trochę,
będzie trapez. Znasz tę cechę?

Przekątne w połowie się przecinają,
zwykle kąt ostry wyznaczają.
Czasem kąt ten się prostuje.
Jaki to równoległobok zwiastuje?

O zwierzętach

Prezent

I co to komu szkodzi,
I o co tyle krzyku,
że wnet zająłem pudło
po jakimś tam czajniku.
Ode mnie to silniejsze,
powstrzymać się nie mogę,
ja muszę w niego wcisnąć,
dwie łapy i każdą nogę.
I cóż, że karton twardy,
to dla mnie jest przygoda:
obwąchać, sprawdzić, pobyć,
nieważna jest wygoda.
Zostawcie mnie w spokoju,
nie róbcie już zamętu,
lepszego niż ja w środku
nie może być prezentu.

Riposta kota Findusa

Zgodzić z tobą się nie mogę mój kolego,
Nie mów tylko: „Tobie kocie nic do tego.”
Twój kartonik bowiem całkiem jest do … bani
Co innego piękna siatka mojej Pani!
Elastyczna, miękka, modna
Tu dopiero jest wygoda!
Zostaw karton, wskocz do siatki!
Poczuj cudną woń kiełbaski…

Obyczajowe

Odszedł Przyjaciel…

Jeszcze niedawno, jakby przed chwilą
był z nami, śmiał się, piliśmy wino…
nagle, za szybko, jak to? już, teraz?
czas z nim spędzony po prostu minął.

Trudno uwierzyć, że nie powróci,
Odszedł po cichu, bez pożegnania.
Została pustka, niedowierzanie,
że następnego nie będzie spotkania.

I jeszcze jego głos, gesty, słowa,
wspomnień bez liku – wszystko co mamy.
Odszedł Przyjaciel, niezastąpiony…
To wielkie serce zapamiętamy.

Pamięci Stasia….